13. Dakar Rafała Sonika. „Meta, durniu!”

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Dziesięć wyjazdów jako zawodnik i po jednym jako członek zespołu serwisowego i reporter-obserwator.  Pod koniec roku quadowiec Rafał Sonik rozpocznie swój 13. Rajd Dakar. Wyjątkowy, bo organizatorzy zdecydowali o przeniesieniu rywalizacji do Arabii Saudyjskiej.

5 stycznia 557 zawodników wyruszy w zupełnie nieznany teren. Po 11 latach w Ameryce Południowej, organizatorzy Rajdu Dakar zdecydowali się na przeprowadzkę. Wybrali kraj, w którym każdy z uczestników będzie mógł czuć się jak pionier, ponieważ Arabia Saudyjska była dotąd zamkniętym państwem.

Sonik otrzymał nr 251, pierwszy w klasie quadów. Do rywalizacji wraca po dwóch latach przerwy spowodowanej zmiażdżeniem kolana na wydmach Peru. Trasy wytyczone przez organizatorów mają być bardzo zróżnicowane. Sportowcy codziennie będą pokonywać co najmniej 300 kilometrów podczas odcinków specjalnych.

– Nie jeden raz przejedziemy w ciągu dnia 800 i więcej kilometrów. Zaczniemy w górach, gdzie czynnikiem decydującym o wyniku będzie bezbłędna nawigacja, a w drugiej części poznamy słynny Empty Quarter - największą, piaszczystą pustynię świata. To będzie niezwykłe wyzwanie – podkreśla Rafał Sonik.

Nowy gospodarz Dakaru gwarantuje wyrównanie szans. Lokalni zawodnicy w Ameryce Południowej mieli ogromną przewagę. Nie tylko trenowali regularnie na terenach, przez które prowadził Dakar, ale mogli też wykorzystywać roadbooki z poprzednich lat. W razie potrzeby nie do końca legalnie pomagali im kibice.

– W Arabii Saudyjskiej wszyscy wystartujemy z tej samej pozycji. Każdy będzie ścigać się w tym kraju po raz pierwszy. Będzie to więc prawdziwy test naszych umiejętności, doświadczenia i doboru odpowiedniej strategii - mówi krakowianin.

„Meta, durniu!”

Kiedy startował w pierwszych edycjach, na wewnętrznej stronie owiewki swojego quada miał słynny napis: „Meta durniu!”. Te dwa słowa obowiązują w zespole krakowianina nadal, choć nie trzeba jej już nigdzie zamieszczać. Sonik, zwycięzca najtrudniejszego rajdu świata w 2015 roku, który poza tym jeszcze trzy razy stał na jego podium, a do tego zdobył dziewięć Pucharów Świata, będzie jednym z faworytów. Podkreśla jednak, że celem będzie bezpieczne ukończenie rywalizacji.

– Do zbliżającej się edycji podchodzę więc przede wszystkim jako do kolejnego etapu na drodze do sportowego sukcesu. Nie zamierzam podejmować zbędnego ryzyka dla zwycięstwa tylko w tym jednym rajdzie. Celuję w budowanie solidnej historii rajdowej i szlifowanie rekordów: w liczbie zwycięstw, podiów, czy ukończonych rajdów – zdradza Sonik, któremu po raz pierwszy na żywo będzie towarzyszył trzyletni syn Gniewko.

Nowym dyrektorem został David Castera, były świetny motocyklista i pilot. Sonikowi zmiana warty bardzo się spodobała, bo Francuz to człowiek, w którego żyłach „płynie duch dawnego Dakaru”.

– Podkreśla, że od początku miał to być rajd dla amatorów, w którym mogą ścigać się zawodowcy. Wierzę, że David przywróci dawną magię. Sprawi, że Dakar stanie się jeszcze większym wyzwaniem, a każdy uczestnik będzie ścigał się o swoje własne zwycięstwo - liczy Sonik.

Dakar w kalendarzu Pucharu Świata?

Castera chce wyrównać szanse. W ostatnich latach więcej pracy nawigacyjnej od uczestników wykonywali „mapmani” zatrudniani przez profesjonalne zespoły. Analizowali oni roadbooki, porównywali z mapami satelitarnymi i wyznaczali optymalną trasę przejazdu – niekoniecznie zgodną z tą, wytyczoną przez organizatora. Teraz, na kwadrans przed startem aż sześciu z dwunastu etapów, rajdowcy otrzymają już pokolorowane książki drogowe. W ten sposób zostaną zweryfikowane ich umiejętności nawigacyjne.

Nowi organizatorzy Dakaru otworzyli się również bardziej na światowe federacje. Pracują obecnie nad ujednoliceniem swoim regulaminów z samochodową federacją FIA i motocyklową federacją FIM. Celem jest włączenie rajdu do kalendarza Pucharu Świata już w 2021 roku.

 

comments powered by Disqus