81 lat minęło. Jak Garbarnia zatrzymała Ruch z Wilimowskim, a wojna ligę piłkarską

Relacja z meczu Garbarnia - Ruch w "Przeglądzie Sportowym" (27 marca 1939)

81 lat temu rozpoczął się sezon, który nigdy nie został dokończony z powodu niemieckiej agresji na Polskę 1 września 1939 roku. W pierwszym spotkaniu Garbarnia Kraków – której nikt nie dawał szans – sensacyjnie ograła mistrza Polski z Wielkich Hajduk (Chorzowa).

Przed wybuchem II wojny światowej 10 zespołów zdążyło rozegrać 62 z 90 meczów. Dziś z tego grona w ekstraklasie są tylko Cracovia i Wisła. Sezonu nie udało się dokończyć, więc nie przyznano tytułu mistrza Polski.

Pierwszy w tabeli był Ruch, który miał dwa punkty przewagi nad Wisłą i Pogonią, jednak drużyny z Krakowa i Lwowa miały do rozegrania zaległe mecze (Wisła – dwa, Pogoń – jeden). Szóste miejsce zajmowała Cracovia, jedyna drużyna bez remisu. Ósma była Garbarnia, która wróciła do I ligi.

Krok od spadku był Union-Touring Łódź, który jedyny komplet punktów (wtedy za zwycięstwo przyznawano dwa) wywalczył z Garbarnią. Niemiecki klub przeszedł jednak do historii dzięki wyczynowi Ernesta Wilimowskiego, napastnika Ruchu. 21 maja 1939 roku chorzowianie wygrali u siebie aż 12:1, a dziesięć goli strzelonych przez „Eziego” do dziś jest rekordem ekstraklasy.

– To chyba jedyny piłkarz na świecie, który zdobywał więcej bramek niż miał szans – komplementował go niemiecki napastnik Fritz Walter, kapitan reprezentacji, która w 1954 roku wywalczyła mistrzostwo świata.

Najwyższe uznanie dla Garbarni

W 14 meczach Wilimowski zdobył aż 26 spośród 50 strzelonych przez Ruch bramek. Jednak czasem i on – piłkarski bóg tamtych czasów – miał gorsze momenty. Tak było choćby 26 marca 1939 roku w Krakowie, gdy zmarnował dwie sytuacje sam na sam z bramkarzem Garbarni, a jego drużyna poniosła sensacyjną porazkę 1:2.

O niespodziewanej wygranej Brązowych tak pisał „Przegląd Sportowy”:

„Orzekli wszyscy spece i znawcy, że jedenastu ludzi z przedmieścia Ludwinów nie zdziała nic przeciw mistrzowi z Wielkich Hajduk. Skazali wszyscy Garbarnię na pewną zagładę i jeśli był w tym meczu jakiś moment niepewności, to wyrażał się on pytaniem: „Ile dostaną?”. W przeszłym tygodniu wpakowała im Wisła 7 bramek. Czy Ruch zdobędzie się na podobną porcję a może i więcej?”

„Można dyskutować, czy pod względem wartości piłkarskiej Ruch był gorszy o bramkę, czy nie zasłużył po pauzie na zdobycie jednego chociaż punktu. Ale jeśli idzie o serce i ambicję, o silną wolę zwycięstwa, to hajduczanie absolutnie ustępowali gospodarzom. To, co Garbarnia pokazała w pierwszych 30-tu minutach, zasługiwało bowiem na najwyższe uznanie".

„Liga pozostała wierna swym zasadom. A polegają one na: robieniu na przekór wszystkim znawcom i prorokom”. Do dziś tamto spotkanie jest uważane za jedno z najważniejszych w 99-letniej historii klubu z Ludwinowa.

Garbarnia wygrała na przekór wielu problemom. Klubu nie było stać na trenera, więc zespół przygotował grający jako pomocnik Eugeniusz Wilczkiewicz. Przed sezonem straciła prezesa – wicewojewoda Piotr Małaszyński objął to samo stanowisko w klubie ze Lwowa.

Anrzej Kuczalski, kierownik sekcji piłkarskiej, nie krył przed inauguracją, że to ogromna strata dla klubu. W sprawach stricte sportowych był spokojny o obronę, ale narzekał na atak, który „zbyt kombinuje, za wiele drybluje, gra mało skutecznie”.

Ambicje Wisły i ostatnie ligowe derby

W 1939 roku duże ambicje miała Wisła, która chciała zdetronizować mistrza i po 11 latach sięgnąć po trzeci tytuł. Zespół złożony przede wszystkim z młodych piłkarzy, którzy dwa lata wcześniej wygrali mistrzostwa Polski juniorów, był poważnym konkurentem dla Ruchu. Choć bezpośrednie starcie przegrał 0:1, dotrzymywał mu kroku.

Białą Gwiazdę prowadził Czech Otto Mazal-Skvajn, który w składzie miał wschodzące gwiazdy: Mieczysława Gracza, Władysława Giergiela i Artura Woźniaka. Bezcenne było doświadczenie 32-letniego Józefa Kotlarczyka. Uczestnik igrzysk w Berlinie (1936) przeczuwał, że Niemcy będą chcieli zademonstrować siłę. Najpierw robili to ich sportowcy, którzy później zamienili strój na wojskowy mundur.

Cracovia otatni tytuł przed wojną wywalczyła w 1937 roku. W dwóch następnych kampaniach nie liczyła się w walce o wysokie lokaty. Przerwane rozgrywki zaczęła od trzech wygranych, ale później otrzymała dwa ciosy od Ruchu i Wisły, ulegając im 1:5.

Gospodarzem ostatnich derbów przed przerwaniem ligi była Wisła. 7 maja 1939 roku hat-trickiem popisał się Giergiel, który otworzył wynik już w pierwszej minucie. „Przegląd Sportowy” chwalił Białą Gwiazdę, nazywał ją zrównoważoną drużyną. Dziennikarz relacjonował, że nie miała jednak tak dużej przewagi nad rywalką, jak wskazywałby rezultat. Piętą achillesową Pasów była defensywa, bramkarz Władysław Pawłowsk miał na sumieniu dwie bramki wiślaków.

„Jeśli mowa z kolei o atmosferze spotkania, to w porównaniu z ubiegłymi laty była ona znacznie spokojniejsza, zarówno nastawienie graczy, jak też i reakcja trybuny, pozbawione były tych wielkich wyładowań, które zwykle odbierały grze właściwe piękno i powodowały nieprzewidziane wyskoki”– relacjonowała gazeta sportowa.

Pasy miały się zrewanżować Wiśle 3 września. Mecz się nie odbył, a trzy dni później do Krakowa wjechały niemieckie oddziały. W okupowanym mieście grano jednak w futbol, odbywały się derby. Na pierwszą ligową kolejkę trzeba było jednak czekać do 14 marca 1948 roku.

Ostatnie spotkania przed przerwaniem sezonu 1939 (20 sierpnia):

AKS Chorzów – Garbarnia Kraków 3:0

Union-Touring Łódź – Cracovia 2:3

Wisła Kraków – Warszawianka 4:2


comments powered by Disqus

Najnowsze wiadomości

Wczytaj więcej

Piłka nożna

Sporty halowe

Infrastruktura

Fitness i zdrowie

Bieganie

Inne