Piątek, piąteczek, porażka. Wisła w kawałkach, kibice mają dość

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Artur Skowronek od kilku tygodni przekonuje, że zespół idzie do przodu, ale wyniki ani drgną. Po niezłym występie z Szczecinie, przeciwko Wiśle Płock krakowianie zaprezentowali żenujący styl.

„Piątek, piąteczek, piątunio już niebawem! Masz już plany na piątkowy wieczór? Nie? Mamy dla Ciebie bardzo atrakcyjną propozycję. Zabierz rodzinę lub znajomych i wpadnij do nas na najlepsze sportowe emocje” – taka wiadomość przyszła na skrzynki mailowe kibiców Wisły trzy dni przed spotkaniem z Nafciarzami.

Już po pierwszych akcjach zachęty speców od marketingu brzmiały dla fanów Białej Gwiazdy jak ponury żart. Emocje? Co najwyżej negatywne i frustracja coraz większej rzeszy kibiców, którzy już do przerwy śpiewali, że „odejść musi wuefista”, czyli trener Skowronek. Prowadzący płocczan Radosław Sobolewski usłyszał za to, by wracał do domu.

Obrona istnieje tylko teoretycznie

Wisła ma wiele problemów, ale najbardziej jaskrawe są błędy w obronie. W piątek w kadrze zabrakło jeszcze pozyskanego ze Slavii Praga Michala Frydrycha, a jego nowi koledzy znów sobie nie radzili. Najpierw – po raz kolejny – kibicom Wisły przypomniał o sobie Alan Uryga, który trafił głową po wrzucie z autu. Przed zejściem do szatni podwyższył Damian Michalski. Tym razem Mateusz Lis źle wyszedł do dośrodkowania z narożnika i obrońca strzelił z bardzo bliska.



Krakowianie pierwszy celny strzał oddali dopiero po przerwie. Uderzał Dawid Abramowicz, który zaczął mecz na skrzydle. Nowy piłkarz nie radził sobie i po przerwie został cofnięty na bok obrony, czyli naturalną pozycję.

Smutny jubileusz Kuby

Ostatnią nadzieją Skowronka byli wpuszczeni na drugą połowę Stefan Savić i Jakub Błaszczykowski, który po raz setny. Wisła Płock cofnęła się i postawiła szczelny blok, skutecznie odpychając krakowian niskim pressingiem. Ci zupełnie nie radzili sobie w ataku pozycyjnym. Bili głową w mur, od czasu do czasu narażając się na kontrę.

Zabójczą zawodnicy z Płocka wyprowadzili w 71. minucie, po stracie w środku pola Bashy. Efetowne trafienie Damiana Rasaka było gwoździem do trumny. Wisła znów rozczarowała, nadzieje na poprawę bardzo zmalały. Zespół jest w kawałkach, nieposkładany. W piątek nie zaprezentował nic dobrego, a nie mierzył się przecież z ligowym tuzem. Wszak płocczanie przed przyjazdem na Reymonta uzbierali dwa punkty w trzech meczach.

Wisła Kraków – Wisła Płock 0:3 (0:2)

Bramki: Uryga (8.), Michalski (43.), Rasak (71.).

Wisła K: Lis – Szot, Janicki, Mehremić (46. Błaszczykowsi) Sadlok – Basha (77. Kuveljić), Żukow – Yeboah (79. Buksa), Chuca (46. Savić), Abramowicz – Silva (77. Beqiraj).

Wisła P.: Kamiński – Michalski, Lagator, Uryga – Zbozień, Rasak (90. Ambrosiewicz), Leśniak, Angel – Kocyla (72. Pyrdoł), Szwoch (72.Gjertsen)– Tuszyńsk (76 Sheridan).

Żółte kartki: Basha, Szot - Rasak.

Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Czy Wisła powinna zwolnić Artura Skowronka?

  • 90,8%
  • 8,4%
  • 0,8%
comments powered by Disqus