VIP-y na gapę, czyli oszustwa „na posła” przy Reymonta

fot. Pixabay

Jedna z krakowskich posłanek Prawa i Sprawiedliwości zrobiła wielkie oczy, gdy od Wisły dowiedziała się, że wnioskowała o wejście na Lożę Prezydencką podczas spotkań ligowych na stadionie przy Reymonta. Nie mniej zdziwieni byli pracownicy strefy VIP, gdy jeden z kibiców przesunięty na inną trybunę, na kolejnym meczu pojawił się z opaską połataną… taśmą klejącą.

9 lutego rozgrywki wznawia polska ekstraklasa w piłce nożnej. Jedni nie mogą bez niej żyć, inni tylko śmieją się z jej poziomu i występujących w niej piłkarzy. Pośmiejcie się dziś razem z nami! Ale nie ze słabego przyjęcia zawodnika czy strzału w trybunę. Pokażemy wam, jak ludzie oszukują próbując dostać się na sektory VIP podczas meczów Wisły Kraków. Spotkania można oglądać z Loży Prezydenckiej, trybuny VIP Gold i VIP Silver. Ta ostatnia właśnie jest remontowana i w meczu z Arką Gdynia (17 lutego) kibice zobaczą ją w nowej odsłonie.

Sposób „na posła”

Duże parcie na pokazanie się w doborowym towarzystwie mają działacze młodzieżówek partii politycznych i ich koledzy. Przy Reymonta we znaki dali się przedstawiciele Forum Młodych PiS. Przed jednym z meczów do klubu wpłynęła prośba od asystenta jednej z posłanek. Zapytał, czy jego szefowa może liczyć na zaproszenie na Lożę Prezydencką. W Wiśle trochę się zdziwili, bo pani poseł u siebie nigdy nie gościli, a powszechnie wiadomo, że ze sportem i klubem nigdy nie miała nic wspólnego. Mimo wszystko, bilet do najbardziej ekskluzywnego miejsca przy Reymonta czekał na posłankę. Jej nazwisko zostało również umieszczone na stałej liście gości w imię zasady „jak będzie jeszcze kiedyś miała ochotę, to przyjdzie”.

Po jakimś czasie obsługa strefy VIP doszła do wniosku, że coś tu nie gra. Pani poseł nigdy nie przyszła na mecz. Pojawiał się za to asystent, który w jej imieniu prosił o bilet. Zawsze podawał powód, który uniemożliwił pani poseł przybycie, ale by zaproszenie się nie zmarnowało, mówił, że z przyjemnością ją zastąpi.

REKLAMA

Pracownicy klubu postanowili wyjaśnić sprawę i skontaktowali się z osobą związaną z Prawem i Sprawiedliwością, która jest stałym bywalcem na meczach Wisły. Wtedy wyszło na jaw, że poseł nie miała pojęcia, jak oszukiwał jej asystent. Jakby tego było mało, po tej „aferze” jeszcze raz próbował wejść sposobem „na posła”. Bezskutecznie.

Sposób „na biznesmena”

Inny z działaczy Forum Młodych PiS, który jakimś cudem dostał się na Lożę Prezydencką, po meczu zaczepił jednego z pracowników. Z poważną miną obwieścił mu, że na dole czeka przedstawiciel CERN (Europejska Organizacja Badań Jądrowych) na Polskę i chce robić interesy z Wisłą. Okazało się, że to jego kolega, który w organizacji miał kiedyś… praktyki. Została mu po nich przypinka, którą z dumą nosił na klapie marynarki.

„Pan z CERN” chciał współpracować z klubem. Umówił się, że zatelefonuje za kilka dni, by ustalić termin spotkania z odpowiednim pracownikiem. W biurach Wisły pojawił się już jednak kilkanaście godzin po meczu, co wywołało zdziwienie. Przy Reymonta mieli tego dnia ważne spotkanie, więc nie mogli od razu przyjąć interesanta. Ten jednak okazał się "tak zapracowany", że bez problemu przesiedział kilka godzin na sofie w holu. Gdy w końcu wszedł do gabinetu, zaproponował, że za darmo zrobi dla klubu świetną aplikację, a Wisła będzie musiała potem płacić miesięcznie tylko pięć tysięcy złotych abonamentu.

Młody człowiek chciał również zawładnąć cateringiem na stadionie. Jego dziewczyna z Nowego Sącza robi podobno świetne pierogi, więc chciał nimi raczyć podniebienia gości strefy VIP. By sprawdzić, jak działa catering, zaproponował, by jego ludzie otrzymali identyfikatory pozwalające poruszać się po strefie.

Daj pan bilet

Wisła oczywiście nie miała ochoty robić interesów, ale pan nie dawał za wygraną. Skoro nie mógł być partnerem biznesowym, to prosił „tylko” o wejście na lożę. Usłyszał, że nie ma miejsca, więc zaproponował, że zadowoli się trybuną VIP Gold. Powiedziano mu jednak grzecznie, że jak chce bilet, to może go sobie kupić.

Trójka wymienionych wyżej młodych mężczyzn potrafiła być tak bezczelna, że przychodziła przed meczem do strefy VIP i dzwoniła do członków zarządu, by po nich zeszli i zabrali ich na lożę. Dzwonili na zmianę, często z trzech-czterech numerów.

Opaska sklejona taśmą

Jak mogą, kombinują też inni. Jeden ze stałych bywalców Loży Prezydenckiej został przeniesiony na sektor VIP Gold. Na kolejny mecz udało mu się jednak ponownie wjechać na górę, czym byli zdziwieni inni goście. Pracownicy Wisły, proszeni o sprawdzenie dlaczego do tego doszło, postanowili pana skontrolować. Okazało się, że udało mu się wejść, choć na dole nie pobrał opaski. Przyniósł tę z poprzedniego meczu… sklejoną taśmą klejącą.

Od tego czasu Wisła zmienia kolory opasek na vipowskie sektory i nigdy nie wiadomo, jaki danego dnia będzie obowiązywał. Próbujących wejść na gapę jednak nie brakuje. Hostessom podają się za kogo innego, a prośba o pokazanie dowodu tożsamości jest obrazą ich majestatu. Nagminnie zdarza się, że kibice próbują dostać się na mecz pokazując karnet sprzed kilku lat lub bilet ze spotkania rozegranego miesiąc wcześniej. Próbują również przejść z sektora A11 na VIP Silver wykorzystując tłok w przerwie meczu.

AKTUALIZACJA: Po naszym tekście Forum Młodych PiS poinformowało o zawieszeniu dwóch członków. Trzecia osoba opisana w tekście nie jest już od dłuższego czasu członkiem organizacji. Kliknij TUTAJ.

comments powered by Disqus

Najnowsze wiadomości

Wczytaj więcej

Piłka nożna

Sporty halowe

Infrastruktura

Fitness i zdrowie

Bieganie

Inne