Był charakter, ale punktów brak. Porażka Wisły w Lubinie

fot. Krzysztof Porebski

Z ostatniego tegorocznego wyjazdu Wisła Kraków wróciła bez punktów. Przegrała z Zagłębiem Lubin 1:2. Od 23. minuty grała w osłabieniu po czerwonej kartce Michala Frydrycha, a mimo to jako pierwsza zdobyła bramkę.

W Grodzisku Wielkopolskim podczas poniedziałkowego starcia Wisły Kraków z Wartą Poznań Michal Frydrych był bohaterem. W doliczonym czasie gry zdobył gola, który zapewnił Wiślakom jeden punkt. Dobra passa obrońcy krakowian nie trwała długo. W sobotni wieczór w Lubinie nie chciał dopuścić, by Sasa Żivec po jego błędzie i niedokładnym zagraniu Macieja Sadloka znalazł się sam na sam z bramkarzem i dopuścił się faulu, za co arbiter usunął go z boiska. Na tę sytuację obaj szkoleniowcy zareagowali zmianami. W drużynie gości zszedł Dor Hugi, a w jego miejsce pojawił się Serafin Szota. U lubinian Filipa Starzyńskiego zastąpił Łukasz Poręba.

Trener Adrian Gula miał na mecz w Lubinie na pewno inny plan, zwłaszcza że w porównaniu z poniedziałkowym starciem dokonał pięciu zmian w składzie. Od pierwszej minuty zagrali Mikołaj Biegański, Maciej Sadlok, Dor Hugi, Stefan Savić oraz Jan Kliment. Po raz pierwszy w tym sezonie w środku pola zabrakło Michala Skvarki. Szansa Hugiego nie trwała długo, ale Kliment mógł w 39. minucie wpisać się na listę strzelców, korzystając z błędu defensywy gospodarzy. Uderzenie zawodnika Wisły było jednak niecelne.

Osłabieni, ale w przewadze

Zagłębie długo nie potrafiło wykorzystać przewagi jednego zawodnika. Dopiero w  końcówce pierwszej połowy zdołało oddać dwa celne strzały, ale na posterunku był Biegański. W doliczonym czasie gry Konrad Gruszkowski wykorzystał bardzo dobre dośrodkowanie Aschrafa El Mahdiouiego i znalazł się sam na sam z Dominikiem Hładunem. Uderzał dwa razy i przy drugiej próbie piłka zatrzepotała w siatce.

Po zmianie stron znów pokazał się El Mahdioui. Zawodnik zdecydował się na bezpośrednie uderzenie z rzutu wolnego i piłka prawie znalazła się w bramce, ale bramkarz gospodarzy skutecznie jej w tym przeszkodził. W 56. minucie doszło do sporej kontrowersji. Patryk Plewka wpadł w pole karne, w starciu z zawodnikiem rywala przewrócił się, ale zdaniem arbitra symulował, za co obejrzał żółtą kartkę. Zbigniew Dobrynin nie zdecydował się obejrzeć całej sytuacji na monitorze.

– Myślę, że dobrze rozpoczęliśmy ten mecz. Mieliśmy trudny moment, kiedy to nasz zawodnik otrzymał czerwoną kartkę, ale pomimo tego dobrze reagowaliśmy i do przerwy strzeliliśmy bramkę. Początek drugiej połowy także był dobry w naszym wykonaniu, mieliśmy kilka okazji na drugiego gola. Myślę, że drużyna pokazała charakter, ale niestety nie mamy korzystnego wyniku – ocenił na pomeczowej konferencji prasowej asystent trenera Guli Marian Zimen.

Gospodarze w natarciu

Po dobrej w wykonaniu przyjezdnych godzinie gry do głosu w końcu doszli gospodarze. W 69. minucie Wisła miała dużo szczęścia po uderzeniu Kacpra Chodyny w słupek, ale pięć minut później Biegański po strzale Żivca musiał już wyciągać futbolówkę z siatki. Chwilę później dwie niezłe próby miał Patryk Szysz. Przy drugiej gracz gospodarzy przymierzył pod poprzeczkę i zapewnił Zagłębiu prowadzenie.

Wisła grała ambitnie i szukała jeszcze wyrównania, ale w doliczonym czasie gry to Biegański cudem uratował swój zespół przed utratą kolejnego gola. W sytuacji sam na sam znalazł się Poręba, ale górą w tym pojedynku był bramkarz Wisły. – Najważniejsza informacja jest taka, że w końcu wygraliśmy mecz i na tym powinienem zakończyć. Widać było, że mieliśmy swoje problemy, bo nie wygraliśmy od długiego czasu i to ciążyło na chłopakach. Brakowało nam pewności siebie. Bramka na 1:1 dała nam wiarę i zaczęliśmy grać tak, jak chcieliśmy – powiedział po spotkaniu opiekun gospodarzy Dariusz Żuraw.

Mimo początkowo dość oschłej reakcji na zwycięstwo, radość z pierwszego od ośmiu kolejek kompletu punktów w szeregach gospodarzy była. – Strzeliliśmy drugą bramkę i mieliśmy jeszcze dwie lub trzy świetne sytuacje, ale to już jest nieistotne. Mamy trzy punkty i z optymizmem patrzymy na najbliższe wyjazdy do Warszawy oraz Łęcznej i zrobimy wszystko, aby tam również wygrać – zakończył szkoleniowiec.

Jubileuszowy występ w barwach Białej Gwiazdy w ekstraklasie zaliczył Gieorgij Żukow. Był to dla niego mecz nr 50.

Zagłębie Lubin - Wisła Kraków 2:1 (0:1)

Bramki: Żivec (74.), Szysz (84.) – Gruszkowski (45.)

Zagłębie: Hładun - Simić, Pantić, Wójcicki - Łakomy (54. Ratajczyk), Żubrowski (68. Dudziński) - Chodyna, Żivec, F. Starzyński (27. Poręba), Szysz - Daniel (68. Podliński).

Wisła: Biegański - Gruszkowski (87. P. Starzyński), Frydrych, Sadlok, Hanousek - El Mahdioui - Yeboah, Żukow (46. Plewka), Savić (46. Młyński), Hugi (26. Szota) - Kliment (87. Forbes).

Żółte kartki: Żubrowski, Pantić, Wójcicki, Dudziński, Poręba – Żukow, Plewka, El Mahdioui.

Czerwona kartka: Frydrych (faul).

Sędziował Zbigniew Dobrynin (Łódź).