Drużyna Dawida Kroczka spadła na ósme miejsce i może to nie być koniec jej „zjazdu”. Postawionej przez prezesa diagnozy, z którą nie zgadzał się m.in. szkoleniowiec, bronią, niestety dla krakowian, wyniki.
W internecie (na stronie sjp.pl) można znaleźć taką definicję kryzysu: zła sytuacja w jakiejś dziedzinie (np. w gospodarce, w polityce), zazwyczaj długotrwała i trudna do opanowania. Można ją stosować także do opisywania rzeczywistości w sporcie, piłce nożnej. Niedawno prezes Pasów Mateusz Dróżdż w jednym z programów stacji Canal+, która transmituje mecze ekstraklasy, przyznał, że drużyna Cracovii jest w kryzysie. Między zwycięskim spotkaniem z Motorem a przegranym z Lechią, na konferencji prasowej, trener Dawid Kroczek nie zgadzał się z diagnozą swojego zwierzchnika. Nie był w tym sam, bo zadający mu pytanie przedstawiciel portalu „TerazPasy.pl” miał podobną ocenę.
Przegrana, w marnym stylu, z gdańszczanami, a w niedzielę kolejna strata trzech punków – mimo lepszej gry i bardziej dogodnych sytuacji na gole – w Katowicach tylko potwierdzają, że prezes Dróżdż miał rację. Cracovia jest pogrążona w kryzysie od wielu miesięcy. Nie trzeba, jak Puszcza Niepołomice, tracić pięciu, a nawet ośmiu goli, by być w kryzysie. Podstawowym zadaniem drużyny piłkarskiej jest wygrywanie. Nie zawsze w meczach, w których jest się lepszym. Wygrywanie to sztuka, której opanowanie prowadzi do sukcesów. Dla jednej drużyny sukcesem będzie wyłącznie mistrzostwo, dla innych miejsce na podium, środek tabeli, a dla wielu utrzymanie.
Kryzys w Cracovii, czyli tylko dobre momenty
Cracovia wygrała trzy z 14 meczów w 2025 roku i pięć z ostatnich 20. Dwa razy z rzędu po raz ostatni tryumfowała na przełomie października i listopada. Kryzys nie zawsze musi być czymś spektakularnym –zwłaszcza na początku może się niezauważenie rozkręcać. Pasy miały taki czas na przełomie rundy jesiennej i wiosennej, kiedy nie potrafiły wygrać przez osiem spotkań. Zanotowały wtedy sześć kolejnych remisów, więc można było mówić, że niewiele brakuje do wygranej. Ostatni punkt zdobyły na początku kwietnia ze Stalą Mielec, która w ten weekend dowiedziała się, że spada z ekstraklasy. Potem przyszły cztery porażki, przedzielone zwycięstwem nad Motorem grającym niemal całą drugą połowę w dziesiątkę.
Wynik jest „produktem końcowym”, a kryzys Cracovii widać nie tylko w ostatnich rezultatach. Symptomy kryzysu to kuriozalne samobóje, proste błędy w obronie, nierówna forma bramkarzy, nieskuteczność zawodników z przodu. Przypomnijmy za słownikiem: kryzys to zła sytuacja w jakiejś dziedzinie, zazwyczaj długotrwała i trudna do opanowania. W przypadku Cracovii zgadza się wszystko co do joty. Jej problem jest długotrwały i trudny do opanowania, co pokazuje boisko. Zdołała wygrać w Lublinie, ale za kilka dni zawiodła na całej linii. W Katowicach postawa znów uległa poprawie, ale tym razem za tym nie poszedł wynik. Kryzys to brak pewności siebie, brak skuteczności w działaniach – jak lubi mówić trener Kroczek – w obronie i ataku. W przypadku Cracovii kryzys to obecnie także brak zdecydowanego lidera, który pociągnąłby drużynę. W niedzielę w GKS-ie kimś takim był choćby bramkarz Dawid Kudła, który świetnie interweniował przy okazjach Cracovii.
W 2025 roku punkt na mecz
Krakowianie w tym roku zdobywają średnio punkt na mecz. Gdyby byli tak samo skuteczna jesienią – walczyliby o utrzymanie. Po przegranej w Katowicach Kroczek mówił: – Widać, że to ciężki moment dla nas, mimo że z perspektywy gry było wiele dobrych sytuacji. Mieliśmy 17 strzałów, więcej sytuacji bramkowych niż gospodarze. Niestety, nie potrafiliśmy „przeciągnąć” spotkania na swoją stronę.
Ten „moment” trwa w pierwszej drużynie klubu z ulicy Kałuży od miesięcy. W tym sezonie zespół już niczego wielkiego nie zdobędzie, ani nie przegra. Oczywiście, jest różnica między szóstym a 11. miejscem. Według nieoficjalnych informacji zajęcie co najmniej ósmego gwarantowało szkoleniowcowi przedłużenie umowy. Osoby decyzyjne muszą jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wciąż młody trener Kroczek, ma pomysł na to, by kryzys nie rozlał się na kolejne rozgrywki.
Przed Cracovią jeszcze dwa mecze o stawkę. 18 maja u siebie z Legią Warszawa (spodziewany komplet widzów) i 24 w Lubinie z Zagłębiem.