Ekstraliga rugby. Co się musi wydarzyć, by Juvenia po raz pierwszy zagrała o złoto?

fot. © Tomasz Plenkowski

Juvenia Kraków wciąż walczy o miejsce w finale i grę o mistrzostwo Polski w rugby 15-osobowym mężczyzn. W ostatniej, 18. kolejce ekstraligi zmierzy się na wyjeździe z Edach Budowlanymi Lublin i jeśli chce zagrać o złoty medal, musi wygrać inkasując punkt bonusowy. To jednak nie wszystko...

W odbywającym się równolegle meczu Ogniwa Sopot z Pogonią Siedlce, ci pierwsi muszą przegrać więcej niż siedmioma punktami. To wciąż możliwy scenariusz, ale w Trójmieście zmierzą się dwie bardzo dobre ekipy, z wieloma reprezentantami kraju w szeregach, więc wynik bardzo trudno przewidzieć.

Medal po 15 latach? 

Przed niespełna tygodniem, kiedy po niezwykle twardym meczu, Juvenia uległa Orlen Orkanowi Sochaczew, wydawało się, że Smokom pozostała już gra o trzecie miejsce. To wciąż duży sukces, biorąc pod uwagę fakt, że jedyny jak dotąd medal w seniorskim rugby – właśnie brązowy – krakowianie zdobyli 15 lat temu. Aktualny trener, Konrad Jarosz był wówczas łącznikiem młyna w zespole, który podobnie, jak w tym sezonie, błyszczał jesienią, tracąc nieco impet na wiosnę.

W poprzedniej kolejce drugie w tabeli Ogniwo Sopot nie zainkasowało punktu bonusowego w meczu z Arką Gdynia, a to oznacza, że przed Juvenią otworzyła się szansa na grę w finale. By spełnić swoje wielkie marzenie, trzeba przede wszystkim wygrać mecz ostatniej kolejki w Lublinie. Budowlani to solidna, twardo grająca drużyna, która ma wciąż szansę na czwarte miejsce i walkę o brąz. To oznacza, że gospodarze nie odpuszczą i także będą starali się o zwycięstwo z bonusem.

1 lub 2 czerwca

W kontekście ofensywnej gry w ataku więcej atutów wydaje się jednak być po stronie zespołu trenera Jarosza. Jeśli Smoki będą kontrolować piłkę i uda im się zdominować rywali, mają duże szanse na realizację planu. Oczywiście w drodze po zwycięstwo za pięć punktów nie mogą zapomnieć o obronie, bo bonus przyznawany jest za zdobycie o trzy przyłożenia więcej od rywala. Wszystko wskazuje więc na to, że mecz w Lublinie będzie prowadzony w szybkim tempie, a obie strony będą starały się kontrolować grę i jak najdłużej utrzymywać się przy piłce. Nie bez znaczenia będzie również skuteczność w wykańczaniu akcji.

W sobotę około godziny 17.30 poznamy ostateczny skład finałów. Jeśli wszystko ułoży się po myśli krakowian, to zagrają o mistrzostwo Polski w niedzielę 2 czerwca w Sochaczewie. Jeśli któryś z wyżej wymienionych warunków nie zostanie spełniony, Smoki powalczą o brązowe medale w sobotę 1 czerwca na własnym boisku.