Historyczne zwycięstwo Cracovii w Niecieczy

fot. TerazPasy

Cracovia po raz pierwszy w tym sezonie wraca z wyjazdu z kompletem punktów. Dwa gole dla Pasów w starciu z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza strzelił Pelle van Amersfoort. Honor gospodarzy uratował Patryk Czarnowski.

Podopieczni trenera Michała Probierza w tym sezonie tylko raz mogli cieszyć się ze zwycięstwa i miało to miejsce na ich stadionie tydzień temu w starciu z Jagiellonią Białystok. Z wyjazdów Pasy przywiozły jak dotąd zaledwie jedno oczko. Zwycięstwo w Niecieczy pozwoliło im poprawić swoje dotychczasowe dokonania oraz odbić się od dołu tabeli.

Passa dwóch zwycięstw z rzędu smakuje jeszcze lepiej, ponieważ w Niecieczy krakowianie wygrali po raz pierwszy w historii. Przed sobotnim meczem Termalikę udało im się pokonać tylko raz - na własnym stadionie wiosną 2018 roku.

Gol numer 3 i 4

Szkoleniowiec krakowian przed meczem podkreślał, że terminarz nie jest dla nich łaskawy i jeśli jego zespół ma zacząć wygrywać na wyjeździe, to to jest właśnie ten moment. Determinację w poczynaniach piłkarzy widać było już od pierwszych minut. Cracovia szybko wymieniała podania i śmiało podchodziła pod pole karne gospodarzy. Sporo zdrowia i serca na boisku zostawił Sylwester Lusiusz. Wynik spotkania mógł otworzyć w 18. minucie Pelle van Amersfoort, ale piłka otarła się jedynie o poprzeczkę.

Holender miał swoją szansę jeszcze 56. minucie, którą wykorzystał. Van Amersfoort otrzymał podanie z lewej strony, wbiegł w pole karne i głową z siódmego metra umieścił piłkę w siatce. Trafienie dla gości padło w momencie, kiedy do głosu coraz śmielej dochodzili gracze Termaliki. Czas działał na korzyść podopiecznych trenera Mariusza Lewandowskiego. O ile pierwszą połowę można było określić mianem remisu ze wskazaniem na Cracovię, tak druga zdecydowanie lepiej zaczęła się dla graczy z Niecieczy.

To gospodarze jako pierwsi umieścili piłkę w siatce. Już w 50. minucie Bruk-Bet mógł prowadzić, lecz sędzia dopatrzył się przewinienia i trafienie nie zostało uznane. Ta sytuacja podwójnie zemściła się na Termalice. Van Amersfoort w swojej kolejnej sytuacji popisał się pięknym strzałem. Tomasz Loska wybił co prawda piłkę, ale po powtórkach okazało się, że futbolówka wpierw przekroczyła linię bramkową, a dopiero później bramkarz gospodarzy wybił ją z bramki. Gol numer 4 Holendra w tym sezonie został mu dopisany. Asystę zaliczył Karol Knap, który całe spotkanie może zaliczyć do jednych z lepszych swojej karierze.

Solidny bramkarz

Na zero z tyłu w tym sezonie Cracovia jeszcze nie zagrała. W Niecieczy prawie jej się to udało. Sporą w tym zasługę mógł mieć Lukas Hrosso, który w dobrych momentach gry gospodarzy czujnie stał na stanowisku. W pierwszej połowie Nemanja Tekijaski próbował zaskoczyć bramkarza Pasów, ale ten wykazał się bardzo dobrym refleksem. Po zmianie stron gola na 1:1 próbował strzelić pięknym uderzeniem zza pola karnego Artem Putiwcew, lecz i tym razem bezbłędny w bramce był Hrosso.

Na mniej niż kwadrans przed końcem na boisko wszedł Patryk Czarnowski. Zawodnik gospodarzy w swoim pierwszym kontakcie z piłką, skierował ją do siatki tuż przy lewym słupku, przekreślając marzenia Pasów o czystym koncie i wlewając w serca gospodarzy nadzieję na korzystny wynik, choć ten do ostatniego gwizdka nie uległ już zmianie. Przed trafieniem Czarnowskiego Cracovia miała stuprocentową skuteczność, 2 celne strzały zakończyły się golami. Gracze z Niecieczy mieli aż pięć celnych prób, ale dopiero ta szósta została zamieniona na bramkę.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Cracovia 1:2 (0:0)

Bramki: Czarnowski (78.) – van Amersfoort (56., 68.)

Bruk-Bet: Loska – Putiwcew, Tekijaski, Grzybek (77. Bonecki) – Hlousek, Stefanik, Radwański, Hubinek (77. Czarnowski), Orzechowski (66. Terpiłowski) – Mesanović (66. Modelski), Gergel (66. Zeman).

Cracovia: Hrosso – Rapa, Rodin, Jugas, Pestka – Hanca (82. Sadiković) – Siplak (75. Rocha), van Amersfoort (90. Loshaj), Lusiusz, Knap (82. Myszor) – Alvarez.

Żółte kartki: Gergel, Grzybek – Siplak, Hrosso, Rodin.

Sędziował Łukasz Kuźma (Białystok).

comments powered by Disqus