Mecz jak boks. Fatalna gra Wisły i bezradność w starciu z beniaminkiem

Michał Żyro strzelił swojego trzeciego gola w tym sezonie, ale Biała Gwiazda znów jest na kolanach fot. Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Biała Gwiazda miała walczyć o szybki powrót do ekstraklasy, a tymczasem przegrywa już trzeci mecz z rzędu. W starciu z beniaminkiem Fortuna 1. Ligi była bezsilna. ­– Brakuje nam doświadczenia – usiłuje tłumaczyć problemy drużyny Jerzy Brzęczek. Po meczu kibice domagali się zmiany trenera.

Piłkarze Wisły od początku sezonu znajdują się pod dużą presją swoich fanów, oczekujących powrotu klubu do elity. Ale tak grając, nie zdobędą ich zaufania. W sobotę byli bezsilni, przegrali 1:2 ze Stalą Rzeszów, a pocieszać mogą się tym, że tylko jedną bramką, bo rozmiary porażki mogły być znacznie bardziej dotkliwe.

Beniaminek tylko z nazwy

Wisła nie pierwszy raz przekonała się, że Fortuna 1. Liga to bardzo niewdzięczne rozgrywki. Natomiast Stal Rzeszów udowodniła, że nie można na nią patrzeć przez pryzmat beniaminka. Przed dwoma tygodniami wbiła trzy gole ekstraklasowej Koronie Kielce w Pucharze Polski i odpadła z rozgrywek dopiero po serii rzutów karnych, rozgrywając zacięty mecz przez 120 minut. Teraz kompletnie zdominowała Wisłę, której piłkarze nie mieli żadnych sportowych argumentów.

Spodziewamy się otwartego spotkania przekonywał przed meczem Jerzy Brzęczek. I rzeczywiście takie było, ale… w jedną stronę.

Powtarzająca się historia. Brzęczek czeka na piłkarzy


Już w pierwszym kwadransie Stal stworzyła sobie co najmniej dwie dobre okazje do objęcia prowadzenia, ale na posterunku dwukrotnie znajdował się Mikołaj Biegański, który zatrzymał Patryka Małeckiego w sytuacji sam na sam, a potem obronił groźny strzał w wykonaniu Damiana Michalika. Potem jeszcze parę razy ratował swoim kolegom skórę.

Podobnie jak przed tygodniem z Puszczą (2:3) i dwie kolejki temu z Chrobrym (1:2) to Wisła jako pierwsza wyszła na prowadzenie, którego nie była w stanie utrzymać. – To czwarty mecz, który przegrywamy, prowadząc. W decydujących momentach zaczynamy tracić kontrolę. Być może wynika to z braku doświadczenia – usiłował tłumaczyć przyczyny takiego zachowania Jerzy Brzęczek. Trener Wisły wierzy, że gdy do gry wrócą liderzy Białej Gwiazdy, gra poprawi się.

Debiut obrońcy, dublet napastnika

Mamy sześciu doświadczonych piłkarzy, którzy są zawieszeni lub kontuzjowani. Na szczęście oni będą już wracać do gry. Ta jakość i doświadczenie będą nam potrzebne w kolejnych spotkaniach wyliczał opiekun krakowian. Ze Stalą nie zagrali m. in. Joseph Colley (kontuzja), czy Kacper Duda (kartki). Zadebiutował natomiast Francuz Boris Moletnis. Do tego spotkania ze Stalą nie dokończył Bartosz Jaroch, który zszedł z boiska jeszcze w pierwszej połowie. Odczuwa ból w pachwinie. Będzie miał przeprowadzona badania – odpowiadał na gorąco Brzęczek.

Jaśniejszą postacią Białej Gwiazdy w Rzeszowie był Michał Żyro, który w 16. minucie otworzył wynik meczu, wykorzystując sytuację sam na sam.. Potem znów trafił do siatki, ale arbiter zauważył, że wcześniej faulował rywala. Były gracz angielskich klubów starał się, ale sam niewiele mógł zdziałać, bo w 22. minucie było już 1:1.

Stało się za sprawą źle rozgranego rzutu wolnego na połowie rywala, totalnie zdezorganizowanej obrony i kontrataku, który dał Stali remis. A chwilę po przerwie Wiślacy znów pogubili się w polu karnym, co z zimną krwią po raz drugi w tym meczu wykorzystał Damian Michalik.

Mogli przegrać wyżej


Gdyby Stal była skuteczniejsza, mogła pokonać Wisłę dużo wyżej. W drugiej połowie beniaminek trzeci raz umieścił piłkę w siatce, ale sędzia anulował ją po analizie VAR. Potem z kolei Prokić nie trafił w bramkę z najbliższej odległości.

Brakowało nam agresji, doskoku w bocznych sektorach. Boczni zawodnicy Stali często za łatwo „wjeżdżali” do środka i robili przewagę. Drużyna gospodarzy była ustawiona bardzo wysoko i na boisku było sporo przestrzeni. Wiele razy mieliśmy dobre możliwości zagrania prostopadłych podań, ale były niedokładne i niecelne. W taki sposób nie stworzymy okazji na gole – analizował trener Białej Gwiazdy.

Podnieśli się po lewym sierpowym

Trener gospodarzy cieszył się, że jego zespół po raz kolejny zaprezentował dobrą piłkę na tle uznanego rywala i sięgnął po ważne trzy punkty.

– Nie jestem fanem boksu – stwierdził na konferencji prasowej, po czym dodał: Ale ten mecz przypominał mi właśnie walkę bokserską. Wychodzi przeciwnik, który zaczyna atakować i wyprowadza mnóstwo ciosów, a potem w jednym momencie dostaje bardzo mocnym ciosem lewym sierpowym i próbuje się pozbierać. Tutaj szacunek dla mojego zespołu, że po takim ciosie, jaki wyprowadził Michał Żyro, pozbieraliśmy się i byliśmy w stanie dalej kontynuować ataki, które zakończyły się skutecznie mówił Daniel Myśliwiec.

Kibice powiedzieli, co myślą

Wisła od początku tego sezonu gra pod dużą presją kibiców, którzy oczekują przekonujących zwycięstw i szybkiego powrotu do ekstraklasy. Po trzeciej z rzędu porażce spadła na piąte miejsce, przedostatnie, gwarantujące grę w barażach. A po stylu, jaki zaprezentowała w Rzeszowie, jej kibice kolejny raz w tym sezonie dali upust swojej złości. Dostało się też trenerowi Brzęczkowi.

„Wszędzie jeździmy, tylko się za was wstydzimy” – popłynęło po końcowym gwizdku z wypełnionego sektora kibiców gości. Swoimi okrzykami fani Wisły domagali się też zmiany trenera. Jasne, że jesteśmy rozczarowani. Tym bardziej kibice – odpowiedział krótko, zapytany o reakcję fanów Jerzy Brzęczek.

Stal Rzeszów – Wisła Kraków 2:1 (1:1)

Bramki: Michalik (22.), (56.) – Żyro (16.)

Stal: Pęksa - Polowiec, Góra, Oleksy, Głowacki - Michalik (82. Kłos), Poczobut, Wolski, Olejarka (69. Piątek), Prokić - Małecki (90. Sadłocha).

Wisła: Biegański - Jaroch (32. Gruszkowski), Łasicki, Moltenis, Wachowiak (74. Szot) - Talar (74. Jelić Balta), Basha (57. Szywacz), Plewka, Żyro, Młyński (74. Starzyński) - Rodado.

Żółte kartki: Poczobut - Młyński, Szot.

Sędziował Daniel Stefański (Bydgoszcz).