Ogromne emocje na początek piłkarskiej wiosny. Cracovia zremisowała z liderem [ZDJĘCIA]

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Cracovia i Lech Poznań stworzyły w niedzielny wieczór nie lada widowisko. Dużo emocji, aż sześć bramek i kilka zwrotów akcji - tak w skrócie można podsumować mecz, w którym obie drużyny podzieliły się punktami.

Jeśli sprawdzać dyspozycję po przerwie zimowej, to tylko z silnym rywalem i tu Cracovia trafiła najlepiej jak mogła. Bowiem na pierwszy mecz piłkarskiej wiosny do Krakowa przyjechał lider tabeli Lech Poznań. Poprzeczka dla gospodarzy była więc zawieszona bardzo wysoko, ale solidna praca w okresie przygotowawczym Pasom wyszła na dobre, bo z przebiegu spotkania nie było widać, że oba zespoły dzieli w tabeli aż 15 punktów i walka mimo niekorzystnego wyniku dla krakowian, toczyła się do samego końca.

W pierwszych 45 minutach Cracovia wykazała się stuprocentową skutecznością. Oddała tylko jeden celny strzał i był to strzał w dziesiątkę. Po rzucie rożnym piłka powędrowała w sam środek pola karnego, ale żaden ze znajdujących się tam zawodników nie zdecydował się na uderzenie. Na szczęście jak się na początku wydawało dla Lecha, futbolówka oddaliła się od pola karnego, ale ku nieszczęściu przyjezdnych spadła pod nogi Michała Rakoczego. Młody gracz Pasów bez zastanowienia z okolicy dwudziestego metra mocno uderzył piłkę, a ta po rykoszecie znalazła się w siatce.

Wymiana ciosów

Konieczność gonienia wyniku zmobilizowała piłkarzy Kolejorza, którzy na początku meczu mieli tylko jedną sytuację, przy której dość niepewnie interweniował Karol Niemczycki. Po 30 minutach gry na tablicy wyników był już remis. Joao Amaral wystąpił w roli egzekutora i z impetem wykorzystał podanie Mikaela Ishaka, nie pozostawiając żadnych szans na obronę bramkarzowi Pasów.

Tuż po przerwie Amaral ruszył z piłką i w tempo wyłożył ją nabiegającemu Jakubowi Kamińskiemu, który z bliska posłał futbolówkę do bramki. Lider ligowej tabeli objął prowadzenie. Choć nie był to jeszcze koniec meczu i emocji, zwłaszcza że Cracovia była groźna po stałych fragmentach. Po rzucie wolnym w 55. minucie Pelle van Amersfoort mógł dopisać się do listy strzelców, ale zawodnik Pasów dał się złapać na spalonym i gol nie mógł zostać uznany. Nie był to jedyny raz, kiedy Holender w tym meczu miał niezłą sytuację, ale był na ofsajdzie.

Wejście smoków

Przymierzany do tytułu mistrza kraju Lech, który znakomicie prezentował się jesienią, swoją dobrą dyspozycję utrzymał przez przerwę w rozgrywkach, co potwierdził przede wszystkim w drugiej części meczu. Na nieco ponad 20 minut do końca po raz drugi w tym spotkaniu Niemczyckiego pokonał Amaral, a drugą asystę zaliczył Ishak, co do ostatniego gwizdka mogło pozwolić przyjezdnym na spokojne prowadzenie gry.

Jednak plany podopiecznym trenera Macieja Skorży pokrzyżował opiekun Pasów Jacek Zieliński. Na ostatni kwadrans w miejsce Rakoczego wszedł Jakub Myszor. Młodzieżowiec szybko się pokazał z jak najlepszej strony, bo kilka minut później szczęśliwie znalazł się pod bramką rywala i z bliska pokonał Filipa Bednarka.

Kolejna zmiana przeprowadzona przez trenera Zielińskiego znów przyniosła Pasom trafienie. W doliczonym czasie gry w swoim pierwszym kontakcie z piłką remis wyszarpał Filip Balaj. W tej akcji w roli asystującego wystąpił Myszor. Lech jeszcze próbował podnieść się z murawy, ale czujność, którą stracił po swoim trzecim golu, kosztowała go utratę aż dwóch punktów.

Tuż przed końcowym gwizdkiem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Sergiu Hanca.

Cracovia – Lech Poznań 3:3 (1:1)

Bramki: Rakoczy (18.), Myszor (77.), Balaj (90.) – Amaral (30., 67.), Kamiński (48.)

Cracovia: Niemczycki – Rapa, Rodin, Jugas, Luis Rocha (57. Loshaj) – Kakabadze (89. Balaj), Lusiusz (57. Siplak), Hebo Rasmussen, Rakoczy (74. Myszor) – Hanca, van Amersfoort.

Lech: Bednarek – Pereira (84. Ramirez), Satka, Milić, Rebocho – Skóraś (61. Kownacki), Kalstrom (75. Kvekveskiri) , Murawski, Kamiński (75. Marchwiński) – Amaral (84. Czerwiński), Ishak.

Żółte kartki: Kakabadze, Hanca (2x), Rodin – Satka.

Czerwona kartka: Hanca (dwie żółte).

Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław).