Po jego nodze przejechał motocykl. W zakupie protezy pomogą biegacze

fot. materiały prasowe
4 września wraca w tradycyjnej formule Poland Business Run. Dziewięć tysięcy biegaczy pobiegnie wokół krakowskich Błoń między innymi dla Mariusza Juszczaka, motocyklisty, który stracił nogę w czasie zawodów na Słowacji.

Po dwuletniej pandemicznej przerwie Poland Business Run wraca do tradycyjnych zawodós w Krakowie. Zmienia się za to lokalizacja rywalizacji sztafet – uczestnicy nie pobiegną już w okolicach Rynku, ale wokół Błoń.

Jednym z beneficjentów tegorocznej edycji został 27-letni krakowianin Mariusz Juszczak. W czasie motocyklowych zawodów na Słowacji najpierw się przewrócił, a potem inny motocyklista przejechał po jego nodze. Lekarze nie widzieli innej możliwości niż amputacja kończyny. Uczestnicy biegu charytatywnego będą zbierać środki na profesjonalną protezę dla mężczyzny.

Wspomnienia wypadku

– Będąc tuż za prowadzącym zawodnikiem, delikatnie przestrzeliłem zakręt. Zdarzało mi się to wielokrotnie podczas treningów, więc nie odpuszczając gazu, zacząłem wracać na właściwy tor. Niestety, tym razem przednia opona złapała uślizg na krawężniku wysokim na jakieś dwa, trzy centymetry. Razem z motocyklem wylądowałem dość łagodnie na asfalcie. Niestety, podczas gdy motocykl zaczął przesuwać się wzdłuż krawędzi toru, ja zacząłem sunąć powoli w poprzek. Upadałem już wiele razy, ale wiedziałem, że ponieważ jest to pierwszy zakręt pierwszego okrążenia, jest duże ryzyko potrącenia przez jednego z ponad 20 zawodników, do czego po chwili doszło – opowiada Juszczak.

Krakowianin nie stracił przytomności i zdał sobie sprawę, że nie jest dobrze, gdy zobaczył nogę złamaną na wysokości uda. Z jakiegoś powodu nie podjęto decyzji o szybkim transporcie do szpitala i po prawie trzech godzinach od wypadku stracił przytomność w karetce. Obudził się... niecały miesiąc później. Gdy przebywał w śpiączce, lekarze amputowali kończynę.

– Niedługo po wypadku, w ambulatorium, byłem w stanie ruszać palcami u stopy, ale już wtedy przygotowywałem się mentalnie, że może to być ostatni raz. Gdy obudziłem się w szpitalu, widok braku nogi nie przeraził mnie tak bardzo, jak fakt, że byłem nieprzytomny cały miesiąc – przyznaje po czasie.

Zamierza wrócić na tor

Do domu wrócił trzy miesiące po wypadku. Minęło kilka tygodni, nim się usamodzielnił, zaczął wychodzić przy pomocy kul. Przyznaje, że po wypadku ma dużo więcej czasu. Wcześniej jego życie było podporządkowane motocyklom, treningom i wyjazdom na zawody.

– Teraz jest spokojniej. Poświęcam ten dodatkowy czas rodzinie i przyjaciołom oraz pracy. Muszę być też bardziej cierpliwy i pamiętać o tym, żeby wyjść trochę wcześniej na autobus, bo póki co sobie do niego nie podbiegnę... Po tym wszystkim nie chcę wracać do wyścigów, mimo już wielu otrzymywanych propozycji klas, w których startują osoby z niepełnosprawnościami. Chcę jednak wrócić na tor, bo jest to dla mnie coś, bez czego nie wiem, czy się w życiu obejdę. Odwiedzając ostatnio znajomych na padoku, czułem się, jakby żadnego wypadku nie było, a ja po prostu przyjechałem na kolejny weekend wyścigowy – wyznaje.

Mariusz Juszczak, fot. materiały prasowe
Mariusz Juszczak, fot. materiały prasowe


comments powered by Disqus