Tradycję trzeba pielęgnować. Inny niż zwykle trening noworoczny

Trening noworoczny 2020 i tradycyjna fot. Krzysztof Porębski

Trafienie numer jeden w czasie treningu norowocznego Cracovii uznawane jest za pierwszego gola na polskich boiskach w nowym roku. Początek, tradycyjnie, 1 stycznia w samo południe. Tym razem jednak bez kibiców na stadionie i Mateusza Wdowiaka na boisku.

Dużo młodszą pasiastą tradycją jest święcenie w Wielką Sobotę pokarmów na stół wielkanocny. W środku pierwszej fali pandemii nie można było przynieść koszyczków na stadion przy ulicy Kałuży, ale symbolicznie jeden poświęcił klubowy kapelan, co kibice mogli śledzić dzięki transmisji internetowej.

Podobnie będzie w piątek. Nikt nie wyobrażał sobie, by nie odbył się trening noworoczny, który może już mieć prawie stuletnią tradycję (dokładna data pierwszego nie jest znana). – Wszyscy z przyjemnością przychodzili na stadion Cracovii, na trening noworoczny. Najczęściej zbieraliśmy się na Rynku Głównym, by wspólnie przejść w kierunku ulicy Kałuży. Już na ulicy Piłsudskiego spotykaliśmy kibiców Pasów, którzy do nas dołączali – wspominał w 2014 roku Mieczysław Kolasa, ostatni żyjący mistrz Polski z 1948 roku.

Kolasa mówił też, że często frekwencja była podobna jak na meczach ligowych. Po rozegraniu dwóch części po 30 minut między dwoma drużynami Cracovii przychodził czas na noworoczne życzenia, a potem na wspólną herbatę. Spotkania z kibicami przeciągały się nawet do wieczora. Staszek Flanek, mój kuzyn grający w Wiśle, nieraz zazdrościł mi tego, że możemy się tak spotkać, porozmawiać, pograć. Mówił, że u nich nie ma takiego zwyczaju – podkreślał Kolasa.

Transmisja z treningu noworcznego 2021 będzie dostępna 1 stycznia o 12 na kanale YouTube Cracovii.

Klątwa przypomniała o sobie

Czasem pierwsza bramka w treningu padała szybko, innym razem trzeba było dłużej czekać. Nie wszyscy chcą był autorami premierowego trafienia, bo przez lata nie brakowało zawodników, którzy otworzyli wynik treningu noworocznego i w tym samym roku opuścili klub. W 2019 roku klątwę przełamał Filip Piszczek, ale w 2020 ta ponownie o sobie przypomniała. O godzinie 12:14 gola strzelił kapitan Janusz Gol, który latem rozstał się z klubem, bo w czasie pandemii popadł w konflikt z władzami i stracił opaskę.

– Mi transfer nie grozi, więc ja nie odejdę, a nie stracimy też nikogo z kolegów. Niedawno przedłużyłem kontrakt z klubem, umowa obowiązuje jeszcze przez 2,5 roku i mam zamiar ją wypełnić – mówił Gol.

Los bywa przewrotny.

Wdowiak poza kadrą

Mateusz Wdowiak, który nie przedłużył wygasającej w czerwcu umowy i jesienią trafił do rezerw, ma nie wystąpić w treningu. Z naszych informacji wynika, że wychowanek nie otrzymał "powołania" od Piotra Gizy, trenera trzecioligowej drużyny, na piątkowe wydarzenie.

W treningu zabraknie też wielu obcokrajowców – wracających po kontuzjach i takich, którzy dostali zgodę klubu na dłuższe zimowe wakacje.