Zapatrzony w Guardiolę i niekonfliktowy. Co wiemy o drugim słowackim trenerze w historii Wisły?

Adrian Gula fot. Wisła Kraków
Czy Adrian Gula będzie pracował w Wiśle dłużej od poprzednika? Słowak również preferuje ofensywną grę i pressing, ale ma znacznie łagodniejszy charakter niż Peter Hyballa.
W połowie maja minęło dziesięć lat od ostatniego tytułu Wisły Kraków. W tym czasie drużynę z ulicy Reymonta prowadzili przede wszystkim trenerzy z Polski, a także Holender, dwóch Hiszpanów i ostatnio Niemiec. Petera Hyballę, który objął zespół na początku grudnia i nie zdołał dokończyć sezonu, zastąpił Słowak. 46-letni Adrian Gula jest drugim szkoleniowcem z kraju naszych południowych sąsiadów w histori Białej Gwiazdy. W rozgrywkach 1992/1993 krakowian prowadził Karol Pecze, który okazał się dużym rozczarowaniem.

Wisła była wtedy biednym klubem. Od 1990 roku prowadził ją Adam Musiał, a sezon 1991/1992 po rezygnacji legendy kończył Kazimierz Kmiecik. Mimo problemów, zwłaszcza fatalnym początku rundy wiosnnej, zespół zakończył zmagania na siódmym miejscu. Stery w wiślackiej szatni przejął Karol Pecze, jednak nie zapisał się on dobrze w historii Białej Gwiazdy. Drużyna nie grała dobrze i była dopiero dziesiąta ze średnią zaledwie 1 punktu na spotkanie. 

– Wydaje mi się, że głównie interesowało go pobieranie kolejnych pensji. Nie panował nad zespołem i zupełnie nie rozumiał naszej piłki – wspominał po latach na łamach "Gazety Wyborczej" Tomasz Kulawik, wieloletni kapitan Wisły.

W ostatnim czasie krakowianie mocno penetrują słowacki i czeski rynek. Jesienią sprowadzili ze Slavii Praga Michala Frydrycha, na rundę wiosnnę wypożyczyli ze Sparty Praga Urosa Radakovicia i Żana Medveda ze Slovana Bratysława. W nowym sezonie koszulkę z białą gwiazdą będą zakładać Aschraf El Mahdioui z AS Trenczyn i Jan Kliment z FC Slovacko. Za południową granicą Wisła znalazła także nowego szkoleniowca.

Praca trenera z tyłu głowy

Adrian Gula w czerwcu skończy 46 lat. Był ofensywnym pomocnikiem bez znaczących sukcesów i szybko postanowił zdobywać uprawiniena trenera. Miał 21 lat, gdy posiadł licencję UEFA B, potem przyszła kolej na UEFA A, a na końcu UEFA Pro.

– Kiedy grałem, próbowałem oglądać piłkę z punktu widzenia zawodnika i trenera. Być może była to mała zaleta, z której korzystałem na początu pracy – mówił pięć lat temu dla Dennika N.

Już wtedy Gula i Martin Sevela (trener Zagłębia Lublin, który był asystentem Guli w Trenczynie) byli wymieniani w gronie szkoleniowców z potencjałem na prowadzenie w przyszłości pierwszej reprezentacji Słowacji. Media nazywają nowego opiekuna Wiślaków "słowackim Guardiolą". On sam nie kryje, że od Hiszpana stara się czerpać najwięcej, a jego sposób pracy robi na nim wrażenie. Docenia także takich specjalistów jak Arsene Wenger czy John van der Brom.

Styl

Wisła zatrudniła fachowca, który dużą uwagę przywiązuje do odważnej gry, dającej gole i emocje. Jeżeli Wisła ma wypełniać stadion, musi - poza wynikami - prezentować się efektownie. Gula stawia na posiadanie piłki i wysoki pressing. W Żylinie jego podopiecznym był Jaroslav Mihalik, były piłkarz Cracovii. W 2018 roku nie mógł się nachwalić byłego trenera, którego określił "kluczową postacią" w zespole pełnym młodych zawodników, którzy grali ładnie dla oka. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" podkreślał, że to trener, który potrafi wpoić podopiecznym preferowany przez siebie styl.

– Jego treningi były wyjątkowe. Niemal przez cały czas ćwiczyliśmy z piłką. Gula kazał nam wymieniać po 40-50 podań, na jeden albo dwa kontakty, szybko. W Czechach, gdzie później grałem, i w Cracovii, tego nie ma. Szkoleniowcy koncentrują się na przygotowaniu fizycznym. Pamiętam, że, gdy grałem w Żylinie, nasi rywale często nie wiedzieli, co się dzieje. Próbowali atakować kogoś z nas, ale piłka była już w zupełnie innym miejscu. Wyprzedzaliśmy ich – mówił Mihalik.

Potrafi rozwijać piłkarzy

Na początu roku Gula udzielił wywiadu serwisowi Viktorii. Mówił, że "aby zmienić rzeczy wokół nas, najpierw musimy zmienić siebie". W Krakowie jego zadaniem na początku będzie sprawna przebudowa zespołu i przygotowanie go do walki o górną połowę tabeli, a potem o coś więcej. Stawiając na niego, krakowianie wiedzieli, że potrafi pracować z młodymi piłkarzami. W Trenczynie i w Żylinie rozwinął kilku zawodników. Pod jego okiem na szerokie wody wypłynął m.in. Milan Skrinar.

– Jego przypadek pokazuje, jak dobrym trenerem jest Gula. Martin na początku występował na pozycji defensywnego pomocnika i specjalnie się nie wyróżniał. Trener w pewnym momencie powiedział mu: „Długo nad tym myślałem. Chcę, żebyś był środkowym obrońcą. Czuję, że na tej pozycji będziesz grał na wyższym poziomie”. Minął miesiąc, może dwa i już było widać, że Martin jako stoper może niebawem grać w wielkim klubie – opowiadał Jaroslav Mihalik.

Skrinar trafił do Serie A, od 2017 roku gra w Interze i jest obecnie wyceniany na 60 milionów euro. Znalazł się w kadrze Słowaków na mistrzostwa Europy i 14 czerwca razem z kolegami będzie próbował zatrzymać nasz zespół narodowy, z Robertem Lewandowskim na czele.

Wiedza i intuicja

Gula uważa, że w zawodzie trenera 50 procent to wiedza i przygotowanie, ale równie ważna jest intuicja i szybkie działanie. W 2015 roku miał nosa i na ostatni fragment meczu Ligi Europy przeciwko Athletic Bilbao wpuścił Williama. Brazylijczyk najpierw wyrównał na 2:2, zaś w doliczonym czasie zapewnił Słowakom wygraną. Rok później napastnika kupił klub z Turcji.

Wisła, czyli praca pod presją

Bez dwóch zdań praca w Wiśle będzie sie wiązała dla Guli z presją. Choć w ostatniej dekadzie Biała Gwiazda traciła blask, walczyła o utrzymanie i pogrążała się w chaosie, kibice zawsze mieli duże - często na wyrost - oczekiwania. Gula z presją wielkiego klubu spotkał sięw Pilźnie.

– Wiedziałem, w co się pakuję. Jestem w klubie ze świetnym zapleczem, warunkami, kibicami i sukcesem. To oznacza pracę pod kontrolą i nonsensem jest myślenie, że wszyscy będą cię chwalić za wszystko. Stawiam się pod ogromną presją, oczekuję rezultatów – mówił po nieudanej rundzie jesiennej.

comments powered by Disqus