Boguski: Piłka nie chciała wpaść do bramki

fot. KP

Z dalekiej wyprawy do Szczecina Wisła do Krakowa wróciła bez punktów.

Pierwsza połowa pojedynku w Szczecinie należała do kategorii wyrównanych. – Pogoń do momentu strzelenia bramki nie miała żadnej klarownej sytuacji. Gospodarze wyszli na prowadzenie po stałym fragmencie. Byli nastawieni na kontrataki. My nie wykorzystaliśmy swoich kilku niezłych sytuacji. Nic nie chciało nam wpaść do bramki – mówił przed klubową kamerą piłkarz Wisły Rafał Boguski. – Również miałem dwie dobre okazje, ale niestety nie zdołałem żadnej zamienić na gola – dodał.

Wisła poprawiła swoją grę w drugiej połowie, jednak to gospodarze zdobyli zwycięską bramkę. – Starcie miało dwa różne oblicza, dwie inne połowy. W pierwszej części Pogoń miała przewagę, w drugiej my byliśmy lepsi. Brakowało nam nie tylko skuteczności. Powinniśmy inaczej - lepiej - budować akcje od tyłu – zauważył cytowany przez klubowe media David Niepsuj.

Zaważył stały fragment

Rozstrzygające trafienie padło tuż po wznowieniu gry z narożnika boiska. – To był trudny mecz. Obie drużyny miały okazje do strzelenia bramki. Niestety, straciliśmy gola po stałym fragmencie, co szczególnie nas zabolało. Moim zdaniem to był pojedynek na przynajmniej remis. Nie udało się trafić do siatki i wciąż musimy nad tym pracować – ubolewał były gracz Pogoni.

Wisła dobrze spisywała się w zadaniach defensywnych, skutecznie krzyżując plany gospodarzom. – Wydaje mi się, że obrona gra nieźle, ale bronimy się całym zespołem i to jest najważniejsze. Staramy się wysoko atakować przeciwników, którzy mają bardzo mało miejsca. Jesteśmy dobrze przygotowani pod względem fizycznym i to widać w każdym meczu. Pechowo straciliśmy bramkę. Myślę, że troszeczkę zabrakło koncentracji podczas tego stałego fragmentu gry. Takie życie, każdego meczu nie da się wygrać i musimy dalej patrzeć do przodu – zaznaczył Lukas Klemenz.

comments powered by Disqus

Najnowsze wiadomości

Wczytaj więcej

Piłka nożna

Sporty halowe

Infrastruktura

Fitness i zdrowie

Bieganie

Inne