W Krakowie nie tylko ekstraklasa. To koniec dream teamu?

Dwunasta kolejka była udana prawie dla wszystkich krakowskich drużyn fot. Marek Marszałek/LoveKraków.pl

Wydarzenia w 12. kolejce III ligi zdominowały wieści dochodzące z Poronina. Ekipa Porońca - przez wielu uważana za absolutnego faworyta rozgrywek z takimi gwiazdami, jak Maciej Żurawski czy Marcin Malinowski w składzie - znalazła się na poważnym zakręcie. Ekipa z Podhala oddała walkowerem mecz z Garbarnią, która - podobnie jak dwie inne krakowskie drużyny - dopisuje po tej serii spotkań do swojego dorobku trzy punkty.

Na wstępie warto zaznaczyć, dlaczego w III lidze małopolsko-świętokrzyskiej bezpośrednio po kolejce dziewiątej nastąpiła 12. seria gier. Wszystko za sprawą zmian w terminarzu, które zaszły jeszcze przed startem rozgrywek. Za tydzień odbędzie się więc kolejka 11., za dwa tygodnie 10., a od 13. serii gier wszystko wróci na właściwe tory.

Walkower dla Garbarni

Spotkanie Garbarni Kraków z Porońcem Poronin miało być hitem tej serii spotkań. Naprzeciw siebie stanąć miały ekipy, które przed sezonem wymieniane były jednym tchem jako główni pretendenci do awansu. W Krakowie oczekiwano przyjazdu takich zawodników, jak Maciej Żurawski, Marcin Malinowski czy Janusz Wolański, jednak wszystko skończyło się jednym wielkim niewypałem. Drużyna z Poronina nie dotarła na mecz i oddała to spotkanie walkowerem.

A miało być tak pięknie… W Poroninie plany były ogromne - transfery solidnych zawodników z ekstraklasowym doświadczeniem, szybki awans do II ligi i stabilizacja swojej pozycji na szczeblu centralnym. Dziś wiadomo już, że najprawdopodobniej nic z tego nie wyjdzie. Od początku sezonu drużyna prowadzona przez Przemysława Cecherza spisuje się fatalnie. Poroniec traci punkty z rywalami dużo słabszymi kadrowo, a czarę goryczy przelała zeszłotygodniowa porażka 1:5 z Hutnikiem. W klubie doszło do sporego rozłamu. Sponsor postanowił odciąć kurek z pieniędzmi, jednak piłkarze na te obniżki się nie zgodzili. Od tygodnia zawodnicy nie stawili się na ani jednym treningu. Klub wysłał do Małopolskiego Związku Piłki Nożnej wniosek o przełożenie meczu z Garbarnią, jednak spotkał się z odmową. W sobotnie przedpołudnie na stadionie pojawili się kibice, piłkarze, sędziowie. Jednym słowem wszyscy z wyjątkiem ekipy Porońca, której koniec nadchodzi chyba wielkimi krokami.

Dla Garbarni taki obrót spraw oznacza więc nic innego, jak tylko kolejne zwycięstwo walkowerem. Wcześniej już w pierwszej kolejce wymogów nie spełnił obiekt beniaminka, Sparty Kazimierza Wielka i również wówczas zyskali na tym Brązowi. Teraz wśród podopiecznych Mirosława Hajdy mała ligowa sinusoida. W najbliższy piątek Garbarnia pojedzie do Andrychowa na mecz z ostatnim w tabeli Beskidem, a tydzień później czeka ją bój z przedstawicielem drugiego bieguna - liderującym KSZO.

Remisowo w Bodzentynie

Podziałem punktów zakończyło się wyjazdowe spotkanie rezerw Białej Gwiazdy. Podopieczni Macieja Musiała, po z trudem wywalczonym zwycięstwie 4:2 nad Spartą Kazimierza Wielka, w sobotę wyjechali do Bodzentyna, gdzie w trudnych warunkach przyszło im się mierzyć z tamtejszą Łysicą.

Jako że pierwsza drużyna swój mecz rozegrała kilka godzin później w Gliwicach, trener Maciej Musiał nie mógł liczyć praktycznie na żadne wsparcie z pierwszej drużyny. No, może poza pozycją bramkarza, ale jej obsada w tym sezonie nie stanowi akurat problemu. Po raz trzeci z rzędu w bramce stanął Michał Miśkiewicz, a więc zawodnik, który docelowo klasą przewyższa trzecią ligę. Doświadczenie prawie 50 gier w ekstraklasie nie wystarczyło jednak, aby Miśkiewicz pomógł swojej drużynie w odniesieniu zwycięstwa. Mecz w Bodzentynie zaczął się od trafienia Dariusza Anduły. Łysica nie zdołała jednak utrzymać prowadzenia do przerwy, a w 43. minucie do remisu doprowadził Patryk Michniak. Kiepsko przygotowana murawa nie sprzyjała kombinacyjnej grze młodych Wiślaków, więc i drugą połowę - również za sprawą Anduły - od bramki rozpoczęli gospodarze. Na dwadzieścia minut przed końcem Biała Gwiazda odpowiedziała trafieniem Jakuba Bartosza i ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Dla Wisły był to już czwarty remis w tym sezonie trzeciej ligi.

– Boisko utrudniało nam nieco kombinacyjną grę po ziemi, ale mimo to prowadziliśmy grę. Gospodarze stwarzali sobie za to klarowniejsze okazje, groźni byli również w kontratakach. Wszystko zakończyło się jednak remisem, który w moim odczuci był sprawiedliwym rezultatem – podsumował to spotkanie trener rezerw, Maciej Musiał. Następnym przeciwnikiem, jaki czeka Wisłę jest Spartakus Daleszyce. W następnej kolejce nastąpi za to hit całych rozgrywek. Na stadionie Cracovii dojdzie do derbów, na które udostępnionych zostało około trzech tysięcy biletów.

Udany wyjazd Hutników

Dobrą passę podtrzymuje natomiast inna krakowska drużyna, Hutnik Nowa Huta. Po rozbiciu w stosunku 5:1 Porońca Poronin w 12. kolejce podopiecznych Mateusza Stańca czekał wyjazd do Kazimierzy Wielkiej na mecz ze Spartą. Również tam, choć nie bez problemów, Hutnik zdołał sięgnąć po komplet punktów.

Trener Mateusz Staniec nie mógł w tym spotkaniu skorzystać między innymi z usług obrońcy Michała Dudka, który uzbierał cztery żółte kartki i musiał pauzować w meczu ze Spartą. Na szczęście do zdrowia powrócił za to inny defensor, Jakub Ochman, który pojawił się w wyjściowej jedenastce, zastępując godnie Dudka. Spotkanie od początku mogło się podobać, a obie strony stwarzały sobie okazje do otwarcia wyniku. Na jedynego w tym meczu gola trzeba było jednak czekać bardzo długo. Wraz z upływem każdej minuty coraz więcej wskazywało na podział punktów, jednak na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry piłka wreszcie znalazła drogę do bramki. Szczęśliwcem, który zagwarantował trzy punkty Hutnikowi był Krzysztof Świątek. To jego trafienie, już piąte w tym sezonie, ustaliło wynik meczu na 1:0 i sprawiło, że punkty pojechały z gośćmi do Nowej Huty.

Kolejne zwycięstwo sprawia, że po trudnym początku Hutnik regularnie pnie się w górę w ligowej tabeli. Po tej serii spotkań podopieczni Mateusza Stańca zajęli swoje miejsce na 10. lokacie, jednak ciasnota w tabeli sprawia, że tyle samo punktów - 16, ma na swoim koncie szósta Łysica Bodzentyn. Tak niezwykły ścisk sprawia więc, że każdy zdobyty punkt w końcowym rozrachunku może okazać się oczkiem na wagę złota. Za tydzień Hutnicy wrócą na Suche Stawy, gdzie o kolejne zwycięstwo powalczą z Czarnymi Połaniec.

Pasy na piątkę

To, co nie udało się tydzień wcześniej w Muszynie, zostało osiągnięte w 12. serii gier przed własną publicznością. Do Krakowa przyjechała Unia Tarnów, która miała powalczyć o punkty z rezerwami Cracovii. Walka trwała jednak krótko, a goście wracali do Tarnowa w fatalnych nastrojach, z bagażem pięciu straconych bramek.

A wszystko zaczęło się dla Unii znakomicie. Nie minęło dziesięć minut gry, a Jaskółki prowadziły 1:0 za sprawą trafienia Artura Nowaka. W kolejnych minutach dały jednak o sobie znać poważne wzmocnienia zespołu Pasów. W pierwszej części na boisku pojawili się Boubacar Diabang i Jakub Wójcicki, a pełne 90 minut rozegrali Mateusz Wdowiak i Krzysztof Szewczyk. To właśnie Diabang, Wdowiak i Szewczyk podzielili się w tym meczu strzeleckim łupem. Jeszcze w przed zmianą stron najpierw do remisu doprowadził popularny "Wdówka", a w kolejnych minutach Senegalczyk dołożył dwa kolejne gole. Po przerwie również dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Krzysztof Szewczyk, a spotkanie zakończyło się pogromem w stosunku 5:1. Dla dwóch młodych strzelców bramek, Wdowiaka i Szewczyka, nie były to pierwsze trafienia w sezonie. Ten pierwszy ma już w dorobku siedem goli i współlideruje w tabeli strzelców, zaś Szewczyk ma na swoim koncie o jedno trafienie mniej.

– Nie będę ukrywał, że w tym meczu bardzo pomogli nam zawodnicy z pierwszej drużyny, dodali oni drużynie jakości. Co prawda w pierwszej połowie Unia miała kilka sytuacji, ale to my byliśmy skuteczniejsi. Uważam, że nasze zwycięstwo było w pełni zasłużone – skomentował Piotr Górecki, trener rezerw Cracovii. Zanim nadejdą krakowskie derby z Wisłą, przed Pasami jeszcze jedno ligowe spotkanie. W 11. serii gier Cracovię czeka wyjazd na mecz z rezerwami Korony, a w związku z przerwą na kadrę do Kielc uda się z całą pewnością spora grupa zawodników z pierwszej drużyny.

Pechowa Wolania, szczęśliwe KSZO

Po sensacyjnym zwycięstwie Wolanii nad liderem z KSZO, zawodnicy w Woli Rzędzińskiej w ten weekend byli bliscy przedłużenia znakomitej serii. Do 82. minuty prowadzili w Połańcu z Czarnymi 2:1, jednak ostatecznie wracali do domu bez choćby jednego oczka. Czarni wygrali 3:2, a w takim samym spotkaniu swoje spotkanie wygrało KSZO. Lider męczył się długo z Wisłą Sandomierz, co wskazuje na delikatną zadyszkę w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Komplet wyników 12. kolejki

Garbarnia Kraków - Poroniec Poronin 3:0 (walkower)
Beskid Andrychów - Podhale Nowy Targ 1:4
Soła Oświęcim - Poprad Muszyna 2:2
Łysica Bodzentyn - Wisła II Kraków 2:2
Cracovia II - Unia Tarnów 5:1
Sparta Kazimierza Wielka - Hutnik Nowa Huta 0:1
Wisła Sandomierz - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 2:3
Czarni Połaniec - Wolania Wola Rzędzińska 2:3
Spartakus Daleszyce - Korona II Kielce 2:1

comments powered by Disqus