To świadczy o słabości Cracovii. Oby nie była drugą Wisłą Płock

W ostatnim meczu w ekstraklasie Wisła Płock przegrała na stadionie Cracovii 0:3 fot. Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Podopieczni Jacka Zielińskiego wygrali dwa z 16 ostatnich meczów, przełamanie za trzy punkty jest więc pilnie potrzebne. Najlepiej w sobotę wieczorem w Szczecinie.

Po 25. kolejce poprzedniego sezonu spadkowe miejsca w ekstraklasie zajmowały Korona Kielce, Lechia Gdańsk i Miedź Legnica. Wykaraskać udało się tylko Scyzorykom, a do windy w kierunku I ligi wsiadła ostatecznie Wisła Płock, która dziewięć meczów przed końcem miała pięć punktów przewagi nad „czerwoną strefą”. Nikt nie wierzył, że Nafciarze, którzy świetnie zaczęli i przez moment byli liderem, mogą opuścić ekstraklasę. Szansę na uniknięcie egzekucji mieli do ostatniej chwili, ale nie dali sobie szansy, przegrywając z kretesem na stadionie Cracovii. Na ostatniej prostej wygrali tylko raz, w pozostałych meczach częściej przegrywali, niż remisowali.

Cracovia spadnie z ekstraklasy?!

Z ich historii lekcję powinna wyciągnąć Cracovia, bo lepiej uczyć się na cudzych błędach. Na tym samym etapie poprzednich rozgrywek Wisła miała trzy proc. szans na spadek. Tym bardziej spaść może Cracovia, która ma cztery punkty więcej od drużyny zajmujące najwyższe miejsce spadkowe i według aktualnych wyliczeń analityka Piotra Klimka 6,5 procent szans na degradajcję. Podopiecznym Jacka Zielińskiego potrzeba jednej, dwóch wygranych, by zdecydowanie uspokoić sytuację. Ich zwycięstwo to jednak ostatnio rzadko zachodzące zjawisko. Z ostatnich 16 meczów wygrali zaledwie 2: ostatnie w 2023 i pierwsze w 2024 roku. Oba pojedynki na swoim stadionie były dość specyficzne. Grudniowy z Legią Warszawa był rozgrywany jako zaległy z 2. kolejki, w podniosłej atmosferze po śmierci, a przed pogrzebem Janusza Filipiaka, wieloletniego sponsora i prezesa, który wydobył klub z niebytu. W ten chłodny wieczór wszyscy zawodnicy Pasów jeździli na tyłkach. Wiosna zaczęła się aż od 6:0 z Radomiakiem Radom, kiedy rywal tuż po rozpoczęciu spotkania zarobił czerwoną kartkę, a golem gospodarzy kończył się prawie każdy strzał.

Nie będzie łatwo

Cracovia nie gra źle, ale nie może się rozpędzić. Głupio przegrywa (jak z Wartą Poznań) i remisuje (jak z Koroną Kielce). Brakuje jej skuteczności – to prawda. Ale to nic nowego, problem ma od dłuższego czas nierozwiązany od miesięcy. Praca wre, wiary nie brakuje, ale wyników nie ma. Niedawno usłyszałem od jednej ważnej osoby w klubie gorzko brzmiące stwierdzenie, że transfery są trafione, ale nie ma to odbicia w wynikach. Trudno się z tym nie zgodzić, bo pozyskani zimą Eneo Bitri, David Olafsson, Patryk Sokołowski i Mikkel Maigaard nie są piłkarzami z przypadku, ale coś nie gra. Choć trener Zieliński przekonywał ostatnio, że nie ma problemu z bezsennością, to chyba powinien mieć. Im dłużej nie będzie przełamania, tym więcej może być nerwów, błędów. Krakowian czekają jeszcze spotkania z zamykającą tabelę trójcą: z Ruchem na wyjeździe oraz z Puszczą i ŁKS-em u siebie. Teoretycznie będą u nich fawroytem, ale chorzowianie i niepołomiczanie walczą o pozostanie w elicie. Pogrzebany przez wielu ŁKS na nieco większym luzie dał sobie jeszcze iskierkę nadziei. Cracovii nie będzie łatwo.

News will be here