Dwa rykoszety dały Wiśle zwycięstwo w ważnym meczu. Nerwowa końcówka po błędzie Ratona

fot. Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

To były jedyne dwa celne strzały Wisły po złych interwencjach rywali, ale wystarczyły, aby wygrać z Odrą Opole w lidze. Po błędzie bramkarza znów było gorąco w końcówce.

Alvaro Raton ma gwarantowane miejsce w bramce Wisły, ale popełnia błędy, które uchodzą mu jednak na sucho. W Opolu piłkarze Wisły nie stworzyli wielkiego widowiska i stuprocentowych sytuacji, ale przy dozie szczęścia, błędach rywali i rykoszetach zdobyli dwie bramki, które dały wygraną. Biała Gwiazda w ważnym meczu pokonała Odrę 2:1 i dzięki temu odskoczyła od rywala, z którym miała tyle samo punktów, na trzy "oczka".

Odra wróciła do siebie

Gospodarze wrócili na swój stadion przy ul. Oleskiej, który nie posiada podgrzewanej płyty boiska i pierwotnie nie dostał od Komisji Ligi pozwolenia na organizację spotkań w zimie. Te przenosiny do Bełchatowa udało się ograniczyć do jednego meczu – w grudniu ze Stalą Rzeszów.

Wiślacy chcieli się zrewanżować za porażkę z jesieni, kiedy Odra wygrała przy Reymonta 3:1. W pamięci kibiców zapadło skandaliczne zachowanie Igora Sapały, który między 18. i 19. minutą gry obejrzał dwie żółte kartki i fatalnie osłabił zespół. Teraz pomocnika zabrakło w kadrze z powodu kontuzji.

Zastąpił go powracający po pauzie Marc Carbo, ponadto do „jedenastki” wskoczył Dejvi Bregu (odpłacił się pierwszym golem w barwach Wisły) oraz Jakub Krzyżanowski (zastąpił kiepskiego w poprzednim ligowym meczu Eneko Satrustegui’ego).

Wisła bez celnego strzału w pierwszej połowie

Pierwsze 45 minut nie było porywające w wykonaniu Białej Gwiazdy. Wiślacy mieli dominację w posiadaniu piłki i oddali w pierwszej połowie 11 strzałów na bramkę rywali, ale ani raz celnie. Odra szczelnie broniła i nie pozwalała rywalom na zagrożenie pod bramką.

Obraz gry zmieniły dwa szybkie gole po przerwie, które padły po błędach rywali i szczęśliwych rykoszetach.

Dwa „farfocle” i dwa szybkie gole po przerwie

W 50. minucie skorzystał z niego Goku, który odnalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. To był dziesiąty gol Hiszpana w tym sezonie, szczęśliwy, bo piłka wturlała się do siatki po rykoszecie rywala.


Cztery minuty później piłkarze Odry znów nieporadnie interweniowali w swoim polu karnym. Dośrodkowania Krzyżanowskiego nie przeciął wślizgiem Adrian Purzycki. Piłka trafiła do Jesusa Alfaro, po którego strzale piłka zaplątała się pod nogami Jakuba Szreka i spadła pod nogi Bregu, który z najbliżej odległości wbił ją do siatki. Dla Albańczyka było to debiutanckie trafienie w barwach Białej Gwiazdy.

Piłkarze gospodarzy starali się zdobyć gola kontaktowego, który mógłby spowodować nerwówkę w szeregach piłkarzy spod Wawelu. Groźnie uderzał Maksymilian Hebel, który w poprzednim sezonie grał w Wieczystej Kraków, ale piłka poleciała nad bramką. Chwilę później Borja Galan trafił w poprzeczkę.

Kolejny błąd Ratona

Wiślaccy kibice muszą mieć w ostatnim czasie dużo cierpliwości do Alvaro Ratona. Hiszpański golkiper przeplata skuteczne interwencje z dużymi wpadkami. Tak było w pierwszych wiosennych meczach w lidze oraz Pucharze Polski.

W końcowych minutach meczu w Opolu 31-latek popełnił kolejny błąd, który nie powinien mu się zdarzyć na tym poziomie – wyszedł do dośrodkowania i piąstkował tak nieudanie, że zamiast wybić piłkę, zdemolował dwóch rywali. Sędzia obejrzał powtórkę VAR i podyktował gospodarzom karnego, którego wykorzystał Rafał Niziołek. Przy strzale wyczekał na ruch bramkarza, który został w środku bramki.

W końcówce było gorąco, bo rywale wysłali pod pole karne nawet swojego bramkarza, ale Wiślacy wytrzymali presję rywali i zdobyli drugie na wiosnę trzy punkty w pierwszej lidze.

Odra Opole – Wisła Kraków 1:2 (0:0)

Bramki: Niziołek (90. – karny) - Goku (50.), Bregu (54.).

Odra: Haluch - Spychała, Kamiński, Piroch, Szrek - Hebel, Niziołek, Purzycki, Wróbel (56. Antczak), Galan - Sarmiento (56. Sula).

Wisła: Raton - Jaroch, Uryga, Colley, Krzyżanowski (77. Szot) – Duda (71. Kutwa), Carbo – Alfaro (71. Baena), Goku, Bregu (56. Olejarka)  – Rodado (77. Sobczak).

Żółte kartki: Spychała, Niziołek, Piroch – Carbo, Raton, Sobczak, Jaroch.

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec).

News will be here