Juvenia oddała zwycięstwo w ostatniej akcji

Juvenia - Pogoń

W meczu 13. kolejki Ekstraligi rugby Juvenia Kraków na własnym boisku uległa MKS Awenta Pogoni Siedlce 17:21 (12:7).

– Był to twardy mecz z obu stron i żadna z drużyn nie odpuszczała w obronie. Stąd mamy tak niski, jak na rugby wynik. Zwycięstwo uciekło nam z powodu błędnej decyzji, w wyniku której oddaliśmy piłkę przeciwnikowi. Takie rzeczy nie mogą się zdarzać. To jest niedopuszczalne. Nie możemy więcej popełniać takich błędów. Zabrakło nam cierpliwości. Powtarzamy sobie często, że nie musimy zdobywać metrów. Musimy utrzymywać się przy piłce. Tego zabrakło. To nie było złe spotkanie w naszym wykonaniu, bo Pogoń jest silnym zespołem, ale proste błędy sprawiły, że przegraliśmy wygrany mecz – powiedział rozgoryczony trener Konrad Jarosz.

Przyjechali w najsilniejszym zestawieniu

Choć patrząc na tabelę zdecydowanym faworytem starcia była liderująca Juvenia, wszyscy kibice wiedzieli, że Pogoń Siedlce to zespół, który może wygrać z każdym. Dysponujący bardzo stabilnym składem rywale mają spore ambicje i do Krakowa przyjechali w najsilniejszym możliwym zestawieniu. To jednak Smoki otworzyły wynik, kiedy z podstawki po rzucie karnym, celnie na słupy kopnął Riaan van Zyl. Łącznik młyna wkrótce powtórzył tę sztukę i gospodarze wyszli na prowadzenie 6:0.

Wówczas jednak Pogoń zaczęła lepiej wykorzystywać swój potencjał ofensywny. Po dłuższym okresie dominacji terytorialnej, Nkululeko Ndlovu świetnie wpuścił na kontakcie Krystiana Adamiaka, który wpadł na pole punktowe, zdobywając pierwsze przyłożenie. Po podwyższeniu Ndlovu goście wyszli na jednopunktowe prowadzenie, ale jeszcze przed przerwą van Zyl dwukrotnie wykorzystał rzut karny, ustalając wynik pierwszej odsłony na 12:7.

Zwycięstwo Pogoni stało się faktem

Druga połowa nie mogła zacząć się lepiej dla krakowian. Po dziesięciu minutach dominacji na pole punktowe zanurkował przy chorągiewce Rafał Lewicki i zrobiło się 17:7. Odpowiedź Pogoni, grającej w osłabieniu po żółtej kartce dla Michała Mirosza była niemal natychmiastowa. Goście konsekwentnie grali silnymi, ciężkimi zawodnikami młyna blisko przegrupowania i w końcu przebili się za linię końcową, znacząco zmniejszając straty.

Przy stanie 17:14 Juvenia prowadziła grę i nie wychodziła praktycznie z połowy rywala. Co więcej krakowianie dominowali w młynach dyktowanych i zyskiwali w tym elemencie sporą przewagę. Brakowało jednak wciąż kropki nad „i”.

Na około cztery minuty przed końcem, gospodarze zamiast zamienić rzut karny na młyn, zdecydowali się zgłosić próbę kopu na słupy. Ta decyzja zaważyła jak się potem okazało na losach spotkania. Riaan van Zyl nie tylko miał trudną pozycję, ale kopał pod wiatr i spudłował. Pogoń odzyskała piłkę, wyprowadziła ją z własnej połowy, a potem po aucie, konsekwentnymi atakami doprowadziła do przyłożenia Witalija Kramarenki w ostatnich sekundach spotkania. Paul Walters jeszcze podwyższył, a zwycięstwo Pogoni 21:17 stało się faktem.

News will be here