Niewykorzystane sytuacje Wisły się zemściły. Porażka z Legią

fot. Krzysztof Kalinowski / LoveKraków.pl

Wisła Kraków długo prowadziła z Legią Warszawa, ale w ostatnich dziesięciu minutach dwukrotnie do bramki trafił Tomas Pekhart i mecz przy Reymonta zakończył się porażką gospodarzy 1:2.

Szkoleniowiec Wisły Kraków Peter Hyballa miał już za sobą derbową potyczkę z Cracovią, teraz przyszedł czas, aby stanąć naprzeciw mistrza Polski. Legia Warszawa przyjechała do Krakowa bez dwóch kluczowych zawodników Michała Karbownika i Bartosza Kapustki. Przed meczem trener Czesław Michniewicz podkreślał, że te absencje znacznie wpłyną na taktykę, ponieważ ruchliwość pomocników była dla jego zespołu kluczowa.

Stołeczni nie zaskoczyli składem. Jedenastka Legii była dokładnie taka jaką przedstawił na przedmeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec. – Nie mam problemu z podaniem składu. My jako Legia nie mamy z tym problemów – podkreślał trener Michniewicz, zaznaczając jednocześnie że nie lekceważy przeciwnika oraz że z uwagi na zmianę szkoleniowca, wyjazd do Krakowa jest dla niego sporą niewiadomą.

W Wiśle zgodnie z przewidywaniami nie zagrali Jakub Błaszczykowski, Vullnet Basha, Aleksander Buksa i Nikola Kuveljić. Uznanie w oczach nowego trenera znalazł natomiast Michał Mak, który w tym sezonie zagrał w zaledwie trzech meczach i we wszystkich wystąpił w roli zmiennika. Tym razem otrzymał szansę gry od pierwszej minuty. Jego występ zakończył się jednak na pierwszej połowie. Po zmianie stron na boisku zastąpił go Chuca.

Powody do radości

Gdyby nie pandemia, to pojedynek Wisły z Legią na stadion przy Reymonta przyciągnąłby może i nawet komplet widzów. W 12. minucie wypełnione po brzegi trybuny by eksplodowały, ponieważ do siatki trafił Yaw Yeboah. Georgij Żukow zagrał do piłkarza z Ghany, a ten nie pozostawił żadnych szans na obronę Arturowi Borucowi.

Równo dziesięć minut później błąd w obronie popełnili Mateusz Wieteska i Artur Jędrzejczyk, co próbował wykorzystać Felicio Brown Forbes. Górą tym razem był doświadczony bramkarz stołecznych. Ta sama dwójka legionistów stworzyła w drugiej połowie sytuację, po której piłka wpadła do bramki, lecz sędzia gola nie uznał, ponieważ Wieteska był na spalonym.

Passa trwa

Obie drużyny miały swoje serie. Wisła od pięciu spotkań nie potrafiła wygrać i po porażce z Legią ta seria urosła już do sześciu. Po raz ostatni komplet punktów wywalczyła 24 października w pojedynku z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Legia natomiast od ośmiu meczów nie doznała porażki i dzięki zwycięstwie przy Reymonta jej seria meczów bez porazki wynosi już dziewić. Od 19 września siedem razy wygrywała i dwa razy zremisowała.

Na własne życzenie

Po zmianie stron Wisła mogła zadać przyjezdnym drugi cios, ale po raz kolejny Forbes nie zdołał wykorzystać okazji. Przy swojej drugiej próbie posłał piłkę tuż obok słupka. Nie była to ostatnia okazja na gola dla piłkarza z Kostaryki. Dość łatwo napastnikowi Białej Gwiazdy przychodziło gubienie duetu stoperów Legii Wieteski i Jędrzejczyka. Na szczęście dla legionistów w bramce stał niewzruszony Boruc.

Niewykorzystane sytuacje się zemściły. Wpierw niezłą sytuację Legii stworzył Michal Frydrych, który strzał zmierzający w światło bramki powstrzymał ręką. Było to tuż przed polem karym. Filip Mladenović uderzał na bramkę, ale piłka przeleciała obok spojenia.

Chwilę później Chuca nadepnął w polu karnym Luquinhasa i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł niewidoczny w tym spotkaniu Tomas Pekhart. Mateusz Lis wyczuł intencje napastnika gości, lecz uderzenie było na tyle mocne, że piłka przełamała palce interweniującego bramkarza Wisły i zatrzepotała w siatce.

Czeski piłkarz pomimo że przez 80 minut biegał po boisku nikomu nie wadząc, zaliczył spektakularną końcówkę. Po wykorzystanym rzucie karnym, na dwie minuty przed końcem po raz drugi pokonał Lisa. Jego zagranie głową tuż przy słupku okazało się być nie do obrony. To drugi raz, kiedy Pekhart zdobył dublet przy Reymonta. W czerwcu tego roku Legia wygrała w Krakowie 3:1. Trzeciego gola zdobył wówczas  Walerian Gwilia, a honorowe trafienie dla gospodarzy zaliczył Łukasz Burliga.

Maciej Sadlok i Michal Frydrych obejrzeli po czwartej żółtej kartce i nie pomogą Wiśle w ostatnim meczu w tym roku przeciwko Lechowi Poznań.

Wisła Kraków – Legia Warszawa 1:2 (1:0)

Bramki: Yeboah (12.) – Pekhart (80. k, 88.)

Wisła: Lis – Szot, Frydrych, Mehremić, Sadlok  – Yeboah, Plewka, Żukow, Savić , Mak (46. Chuca) – Forbes (82. Abramowicz).

Legia: Boruc – Juranović, Wieteska, Jędrzejczyk, Mladenović – Wszołek (59. Skibicki), Martins, Slisz,  Valencia (68. Cholewiak), Luquinhas – Pekhart.

Żółte kartki: Mak, Frydrych, Chuca, Sadlok – Martins.

Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork).