Szczególna dedykacja piłkarza Wisły

fot. Wisła Kraków
Krakowianie pokonali w środę Stal Mielec 3:1 i awansowali do 1/16 finału Pucharu Polski. Drugiego gola strzelił Serafin Szota, dla którego nie było to łatwe spotkanie również z powodów osobistych.

Obrońca Białej Gwiazdy wykorzystał gapiostwo defensywy Stali i głową sięgnął piłkę, którą po dośrodkowaniu w pole karne Mateja Hanouska zagrał Jan Kliment. Była 24. minuta spotkania, a goście objęli prowadzenie 2:0. Tuż po uznaniu gola Serafin Szoga ukląkł na murawie, wzniósł ręce i popatrzył w niebo.

– Cieszę, się, że udało mi się zdobyć bramkę akurat w tym meczu, bo był on dla mnie szczególny i wiele mnie kosztował. Niedawno zmarła moja ciocia, która była dla mnie jak babcia, i to właśnie jej dedykuję trafienie. Wiem, że czuwa nade mną z góry – powiedział 22-letni zawodnik Wisły.



Krakowianie pewnie awansowali do kolejnej rundy Pucharu Polski. Przez większość meczu mieli przewagę, jednak na początku Stal doszła do kilku sytuacji, które mogły się dla krakowian źle skończyć. – Pokazaliśmy się z dobrej strony, choć początek meczu nie był łatwy. Szczególnie pierwszy kwadrans, który sporo nas kosztował i wymagał dużej czujności w defensywie. Drużynie należą się jednak brawa, że przetrwaliśmy ten trudny moment i finalnie odnieśliśmy zwycięstwo, którego bardzo potrzebowaliśmy – dodał podstawowy ostatnio środkowy obrońca w zespole Adriana Guli.

Kolejna nauczka

Słowacki trener jest pierwszym od czterech lat, któremu udało się przebrnąć z Wisłą pierwszą rundę Pucharu Polski. Wstydliwą passę udało się zakończyć w Mielcu, gdzie Wiślacy pojechali także zrewanżować się za porażkę z początku rozgrywek ekstraklasy.

– Na początku meczu przeciwnik pokazał się z dobrej strony, miał swoje sytuacje. Nam pomogła pierwsza bramka, a później graliśmy dobrą piłkę, cierpliwie po czerwonej kartce rywala. Uważam jednak, że wcześniej powinniśmy zamknąć ten mecz trzecim golem. Mamy doświadczenie już z meczu z Rakowem, że rywal może zdobyć bramkę nawet wtedy, gdy gra w dziesięciu. Mamy kolejną nauczkę, że trzeba takie spotkania zamykać wcześniej. Tym bardziej, że mieliśmy ku temu okazje – podkreśla Gula.

W niedzielę Biała Gwiazda wraca do walki o punkty w ekstraklasie. Na stadion przy ulicy Reymonta przyjedzie po pierwszej stracie punktu u siebie (z Cracovią) i sensacyjnym odpadnięciem z Pucharu Polski (z drugoligowym KKS Kalisz).

REKLAMA
REKLAMA

comments powered by Disqus