News LoveKraków.pl

Wisła wzmocni środek pola. Igor Sapała komentuje: To muszą być najlepiej obsadzone pozycje

fot. Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

32-letni Ghańczyk Richard Boateng Welbeck przechodzi testy medyczne przed podpisaniem kontraktu z Białą Gwiazdą. – Wszyscy będziemy musieli wejść na wyższy poziom – komentuje Igor Sapała, pomocnik Wisły.

O tym, że Richard Boateng Welbeck ma zostać zawodnikiem Wisły jako pierwsza poinformowała „Gazeta Krakowska”. Poszukiwania zawodnika do środka pola trwały od pewnego czasu, a przyspieszyły po kontuzjach Bartosza Talara i Patryka Gogóła, którzy w ubiegłym tygodniu przeszli operację i zabieg kolana. Krakowianie sprowadzili co prawda 19-letniego Karola Dziedzica z Garbarni Kraków, ale to melodia przyszłości.

Transfery Wisły kraków

Aby liczyć się w walce o bezpośredni awans do ekstraklasy, potrzebują doświadczonych graczy. Kibice Wisły dobrze wspominają Jamesa Igbekeme, który grał przy Reymonta na wiosnę ubiegłego roku. Prezes Jarosław Królewski ma nadzieję, że znaleźli zawodnika o podobnej charakterystyce. Czy będzie się równie dobrze prezentował, dopiero się przekonamy, bo Ghańczyk w ostatnim czasie grał niewiele.

Od 2022 roku występował w Izraelu, a wcześniej przez wiele lat w Hiszpanii, dlatego dobrze zna go trener krakowian Albert Rude. Na koncie ma 113 meczów (siedem goli, sześć asyst) w II lidze i 167 spotkań (30 goli, trzy asysty) na trzecim poziomie. Zanim wypłynęło jego nazwisko, o plany klubu dotyczące wzmocnienia środka zapytaliśmy Igora Sapałę. – Środek pola to serce drużyny, muszą to być najlepiej obsadzone pozycje. Drużyna zyskuje, gdy rywalizacja jest większa. Jeżeli ktoś przyjdzie i ją wzmocni, to wszyscy będą musieli podnieść swój poziom, bo każdy chce grać – komentuje 29-latek.

Igor Sapała: Powinniśmy wykorzystać ten moment

W piątek w meczu z GKS-em Tychy zastępował pauzującego za kartki Marca Carbo. Nie był to dobry występ Wisły i jego samego. Trener zdjął go po niespełna godzinie. – Na pewno za późno ruszyliśmy na GKS. Zabrakło nam trochę czasu, ale gra się tak jak przeciwnik pozwala. To był moment [Sapały nie było już na murawie – przyp. red.], kiedy poczuliśmy, że możemy strzelić bramkę i było blisko. Zabrakło szczęścia i wykończenia. Wiedzieliśmy, że w końcówce goście mogą nieco opaść z sił, bo grali trzy dni wcześniej. To był moment, który trzeba było wykorzystać, ale jak nie strzelasz bramek, to nie wygrywasz – podkreśla były piłkarz Rakowa Częstochowa.

Wisła długo grała wolno, wiele podań wymieniali między sobą środkowi obrońcy Alan Uryga i Josph Coley, ale piłka nie przesuwała się w pobliże pola karnego gości. Gdy udało się ją tam przetransportować, brakowało dokładności, podjęcia odpowiedniej decyzji. – Za mało było konkretów w ostatniej tercji. To jest klucz do sukcesu, musiemy nad tym pracować. Jak już mamy piłkę tam, gdzie chcemy ją mieć i gdzie jesteśmy groźni, to musimy szybciej podejmować decyzje i więcej wyciskać z akcji, które tworzymy. Było sporo sytuacji, ale powinno być jeszcze więcej – tłumaczy Sapała.

Wisła Kraków – Widzew Łódź. Wisła w grze o półfinał

Choć na drużynę Białej Gwiazdy spadła fala krytyki, pomocnik nie zgadza się z opinią, że był to w jej wykonaniu zły mecz. – Zabrakło skuteczności. Popełniliśmy też kilka drobnych błędów, więc mogło to wyglądać trochę chaotycznie, ale realizowaliśmy plan, szanse były. Doszła do tego niepotrzebnie stracona bramka, bo w pierwszej połowie GKS nie stworzył nic specjalnego poza tym, co my im daliśmy – podkreśla nasz rozmówca.

W weekend swoje mecze wygrały wszystkie druzyny z miejsc 1-8 za wyjątkiem Wisły, która mierzyła się z wiceliderem. Już w środę o godzinie 20:30 krakowian czeka walka o półfinał Pucharu Polski z Widzewm Łódź. Są jedynym przedstawicielem I ligi, ale na pierwszym miejscu jest awans do ekstraklasy. – Nie chcemy odpuścić pucharu. To jeden mecz, wszystko może się zdarzyć. Jak najdłużej chcemy występować na dwóch frontach – kończy Sapała.

REKLAMA
REKLAMA

News will be here