Mysz podrażniła lwa. Wisła zaskoczyła, ale była nieskuteczna

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

0:0 Wisły Kraków z liderem. Do przerwy była lepsza od Górnika, ale obiła słupek i poprzeczkę. W drugiej połowie zabrzanie otrząsnęli się i mieli więcej do powiedzenia.

12 tysięcy kibiców lidera przecierało oczy ze zdumienia. Ich Górnik, po skonsumowaniu Legii, a wcześniej równie efektownie innych rywali, miał na ich oczach połknąć zasłużenie ganioną od kilku tygodni Wisłę. Tymczasem krakowianie, z pięcioma zmianami w składzie (nieobecności były spowodowane także problemem z koronawirusem), przeszli przemianę, której – bądźmy szczerzy – mało kto się spodziewał. Zespół Artura Skowronka miał bardzo dobre momenty, a Ślązacy nieco spuścili z tonu.

Lew nie zjadł myszy

Krakowianie przede wszystkimo niebo lepiej prezentowali się fizycznie – wygrywali pojedynki na bokach, nie dali się stłamsić pressingiem (tym razem zabrzanom nie wychodził) i opanować rywalom środka pola. Od początku bardzo mocno pracowali na murawie – mokre stroje nie były efektem tylko deszczu, który towarzyszył rywalizacji drużyn, które łącznie aż 27 razy zdobyły mistrzostwo Polski. Jean Carlos Silva już w 70. minucie miał problemy ze skurczami i został zmieniony.

Górnik do przerwy nie był zadowolony z gry, ale z bezbramkowego rezultatu już musiał. Choć lider, zdobywający średnio trzy bramki na mecz, raz sprawdził, a potem postraszył Mateusza Lisa, Biała Gwiazda miała lepsze okazje. Yaw Yeboah z bliska obił słupek, a Stefan Savić, z dalszej odległości, poprzeczkę.

Większy spokój w obronie

Po przerwie przewagę mieli już piłkarze Marcina Brosza, choć krakowianie mieli okazje z kontry. Na czyste konto Lisa (pierwsze od ostatniego meczu... w Zabrzu w 33. kolejce w poprzednim sezonie), poza samym bramkarzem, mocno pracował debiutujący w ekstraklasie środowy obrońca Michal Frydrych. 30-late szybko zobaczył żółtą kartkę i miał jedno niepewne zgranie w stronę bramkarza, ale w jego występie można było znaleźć znacznie więcej plusów. Przy Czechu nieźle wyglądał też Adi Mehremić, który dobrze bronił zwłaszcza w końcowych minutach. Za poświęcenie zapłacić urazem.

Wisła po pięciu kolejkach ma trzy punkty i pozostaje bez zwycięstwa. Na Reymonta w trybie pilnym trzeba jednak sprowadzić napastnika.


Górnik Zabrze – Wisła Kraków 0:0

Górnik: Chudy – Masouras (90. Ryczkowski), Wiśniewski, Koj, Gryszkiewicz, Janża – Nowak (81. Kubica), Manneh (81. Bainović), Prochazka (59. Ściślak) – Jimenez. Sobczyk (59. Krawczyk).

Wisła: Lis – Burliga, Frydrych, Mehremić (86. Klemenz), Abramowicz – Kuveljić – Yeboah (76. Boguski), Plewka, Żukow (46. Basha), Savić (87. Sadlok) – Silva (70. Beqiraj).

Żółte kartki: Janża, Manneh – Frydrych, Mehremić, Burliga.

Sędziował Szymon Marciniak (Płock).

 


comments powered by Disqus