Dawid Szot, Wisła Kraków: Ulga to dobre słowo

fot. Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Biała Gwiazda dawno nie zagrała tak efektownie i skutecznie. Pod Wawelem wierzą, że zwycięstwo 5:1 z Arką Gdynia to przełomowy mecz, który otworzy serię zwycięstw.

Wiślacy wygrali po dwóch kolejnych porażkach, kiedy atmosfera wokół klubu i osoby trenera Radosława Sobolewskiego była napięta. W niedzielę tak też przywitali ich na stadionie kibice.

Na boisku Wisła odpowiedziała najlepiej, jak tylko mogła - zagrała najlepszy mecz w tym sezonie i rozbiła rywala, któremu też w tym sezonie nie wiedzie się średnio.

– Była napięta atmosfera, duża presja, ale staraliśmy się od tego odciąć, nie zwracać uwagi, robić swoje. Myślę, że w tym meczu pokazaliśmy, że nasza praca przyniosła efekty – mówił Dawid Szot.

Sobolewski: Mam nadzieję, że w końcu chłopaków puści

– Chciałbym, aby to był mecz przełomowy – przyznał po spotkaniu trener Radosław Sobolewski.

– Latem mieliśmy spore zmiany w kadrze, a każda nowopowstała drużyna potrzebuje takiego wyrazistego meczu. W poprzedniej rundzie był to wyjazdowy mecz również z Arką Gdynia, który przegrywaliśmy 0:1 i wygraliśmy 3:1. Mam nadzieję, że ten mecz będzie podobny – dodawał.

Trener Wisły cieszył się, że jego drużyna w końcu zagrała skutecznie. – Mam nadzieję, że wreszcie puści chłopaków i będą spokojniejsi i luźniejsi pod bramką przeciwnika – przyznał.

Sobolewski poinformował także, że od razu po meczu do szpitala udał się Angel Baena. Hiszpański skrzydłowy nie dokończył gry z Arką z powodu urazu ręki. Na razie nie jest jeszcze znana diagnoza.

Szot: Odblokowaliśmy się

Ulgę dało się czuć też po piłkarzach. – Ulga to dobre słowo. Odblokowaliśmy się, potrzebowaliśmy takiego pewnego zwycięstwa, które przełamałoby naszą serię. Mam nadzieję, że od tej wygranej wszystko pójdzie w dobrą stronę – mówił Dawid Szot, który zagrał na prawej obronie w zmienionym przez trenera bloku defensywnym.

Sobolewski postawił też na debiutanta w pomocy, Marca Carbo. – Dziś było trochę niewiadomych, ale wszystko zagrało tak jak trzeba i musimy to kontynuować. Mamy na tyle wyrównaną kadrę, że ktokolwiek by nie zagrał, jest w stanie dołożyć cegiełkę – tłumaczył Szot.

Przy straconym golu nie porozumiał się z Alanem Urygą, który po raz pierwszy po kontuzji zagrał w wyjściowym składzie i założył opaskę kapitana. Z przodu nadrobili jednak koledzy. Hat-tricka zdobył Angel Rodado, Goku wkręcił piłkę bezpośrednio z rzutu rożnego i przyznał, że takiego gola jeszcze nigdy w swojej karierze nie strzelił. Będącego na deskach rywala dobił w doliczonym czasie gry Dawid Olejarka.

Nie zasłużyli na pięć bramek

Asystent Wojciecha Łobodzińskiego, zawieszonego trenera Arki, który spotkanie obserwował z trybun, przyznał, że jego drużyna nie podołała mentalnie, ale sprawy fizyczne nie były problemem.

Dodał, że zespół nie zrealizował planów taktycznych. – Graliśmy słabo, bojaźliwie. Z drugiej strony to nie było spotkanie na pięć straconych bramek – stwierdził Tomasz Grzegorczyk.

News will be here