W tabeli Pogoń i Wisłę dzieli przepaść. Łączy złość po ostatniej kolejce

Wisła ruszyła w stronę Szczecina już w środę. Po drodze zatrzymała się w Opalenicy fot. Bartek Ziółkowski/Wisła Kraków
Piątkowym meczem w Szczecinie Wisła kończy serię trzech trudnych spotkań z drużynami z czołówki. Z Lechią i Lechem zdobyła dwa punkty, czy w dniu 51. urodzin trenera Jerzego Brzęczka odniesie pierwsze pod jego wodzą zwycięstwo? Początek o godzinie 20.30.

Przed rywalizacją w Gdańsku, u siebie z Lechem i na wyjeździe z Pogonią można było zakładać najbardziej pesymistyczny scenariusz, czyli 0 punktów Wiślaków. Po dwóch z trzech spotkań mają dwa, zaś biorąc pod uwagę ich przebieg, nie jest to dorobek, który by ich zadowalal. Boli zwłaszcza stracone w ostatnich sekundach zwycięstwo przeciwko Kolejorzowi przed własną publicznością. To tylko gdybanie, ale gdyby sędzia nie skasował im prawidłowo strzelonego gola autorstwa Josepha Colleya na 2:0, Lech miałby dużo trudniej. Nie można też nie zauważać swoich błędów, bo Lech ruszył z atakiem w doliczonym czasie gry po stracie gospodarzy.

– To jest stara piłkarska prawda – dopóki piłka jest w grze, dopóki nie usłyszymy ostatniego gwizdka sędziego – wszystko się może wydarzyć. Popełniliśmy jednak kilka błędów i to spowodowało, że Lech to od razu i bezlitośnie wykorzystał. Każdy to widział i wszyscy mają jednoznaczną ocenę, że bramka niesłusznie została nam zabrana, ale trzeba to zaakceptować. Na pewno to boli, że paręnaście sekund przed końcem spotkania tracimy gola po błędach w ustawieniu. Zabrakło cwaniactwa, wyrachowania, bo można było wcześniej zrobić faul taktyczny, żeby też zyskać trochę czasu – mówi Jerzy Brzęczek.

Pogoń i Wisłę łączy złość

W górze tabeli jest ogromny ścisk. Trzy walczące o mistrzostwo zespoły wymieniają się pozycjami. Na dziewięć kolejek przed końcem liderem jest Raków Częstochowa (51 punktów), który wygrał ostatni mecz ze Stalą Mielec. Pogoń ma 50 punktów, a Lech – 49. Zespól ze Szczecina w ubiegły weekend stracił pierwsze miejsce po remisie na stadionie Cracovii. Gole padły już w doliczonym czasie – napierw goście wyszli na prowadzenie po trafieniu Sebastiana Kowalczyka, a w ostatnich sekundach wyrównał Rivaldinho.

W tabeli ekstraklasy Pogoń i Wisłę dzieli przepaść. Pierwsi walczą o mistrzostwo i mają przewagę 26 punktów nad próbującą uciekać ze strefy spadkowej Białą Gwiazdą. Łączy je złość po ostatniej kolejce.

– Doceniamy i szanujemy jakość drużyny Pogoni, a także pracę, którą wykonuje trener Runjaić ze swoim sztabem. Widać ciągły rozwój, ale i my pokazaliśmy, że potrafimy zaprezentować się z dobrej strony i walczyć z tymi najlepszymi. Zdajemy sobie sprawę z jakości i indywidualnych umiejętności zawodników, jakich posiada Pogoń, bo indywidualną akcją mogą dodatkowo przechylić losy spotkania. Pogoń straciła ostatnio bramkę – tak jak my z Lechem – w ostatnich sekundach. I te dwa punkty straty są dla nich bolesne. Mamy następne spotkanie i oczywiście jest w nas mobilizacja, ale także świadomość, że nie można sobie pozwolić na zbyt dużo błędów. Pogoń ma zbyt dużo jakości i potrafi to od razu bezlitośnie wykorzystać – uważa trener Wisły.

Trener Pogoni o Wiśle: Wisła miała dużo pecha

Prowadzący szczecinianin Kosta Runjaić podkreśla, że pod wodzą Brzęczka Wisła jest silniejsza. Wyróżnił takich zawodników, jak Zdenek Ondraszek, Momo Cisse i Marko Poletanović, a także dobrze współpacujących środkowych obronców Michala Frydryca i Josepha Colleya oraz ofensywnie usposobionego Mateja Hanouska, lewego defensora.

– To drużyna, której miejsce w tabeli nie odzwierciedla faktycznego potencjału. Mają interesujący zespół, z wieloma zawodnikami, którzy mają jakość i tę jakość pokazują. Wisła miała w ostatnich meczach dużo pecha, ale drużyny, które są na dole tabeli, często tego pecha przyciągają. W końcówce meczu popełniają błędy, a naszym zadaniem będzie to, aby popełnili te błędy także w meczu z nami – mówi Runjaić. 

comments powered by Disqus