Juvenia zwyciężyła i przywiozła z Poznania bonus

fot. materiały prasowe

Zacięta pierwsza połowa i rosnąca z każdą minutą przewaga w drugiej odsłonie przyniosły Juvenii Kraków drugie zwycięstwo w nowym sezonie Ekstraligi Rugby. W stolicy Wielkopolski, Smoki pokonały Posnanię 38:16 (14:16), całkowicie dominując rywali w młynach dyktowanych. Co więcej, zdobycie pięciu przyłożeń oznaczało punkt bonusowy w tabeli.

Przed meczem w Poznaniu, faworytem wydawała się być krakowska Juvenia. Gospodarze to beniaminek, który wspiął się na najwyższy poziom rozgrywek po dłuższej przerwie, ale dobrze się do tego przygotował. Do składu wróciło kilku czołowych zawodników wypożyczonych do innych klubów. W poprzednich spotkaniach poznaniacy pokazali, że nie są „chłopcami do bicia” i potrafili przeciwstawić się bardziej ogranym i doświadczonym rywalom.

Początek pierwszej połowy starcia mógł podobać się kibicom przede wszystkim ze względu na twardą obronę. Obie strony w tym elemencie wykazywały ogromną determinację. I choć Posnania pierwsza otworzyła wynik, dwukrotnie punktując po karnym, to jako pierwsi na pole punktowe przebili się krakowianie. Najpierw za linię końcową po fantastycznym rajdzie między rywalami wpadł młody wiązacz Radion Yavorshchuk, a kilka minut po nim przyłożenie zaliczył debiutujący w Juvenii reprezentant Zimbabwe Sam Phiri. Obie piątki podwyższył Daniel Tomanek.

– Do 30. minuty byłem spokojny. Nie układała nam się gra w autach, a drużyna była trochę ospała, ale prowadzenie 14:6 sugerowało, że się obudzili. I właśnie wtedy gospodarze zdobyli przyłożenie po wydawałoby się niegroźnej akcji, a przed końcem pierwszej połowy dołożyli karnego i niespodziewanie wyszli na prowadzenie 16:14. Powiedziałem w przerwie kilka mocniejszych słów i w drugiej połowie było już zdecydowanie lepiej – komentował trener Łukasz Kościelniak.

Po zmianie stron rzeczywiście, na boisku niemal całkowicie dominowała Juvenia. Zwłaszcza w młynach dyktowanych pchała rywali, odbierając im piłkę i zdobywając cenne metry. Po jednej z takich akcji sędzia przyznał krakowianom karne przyłożenie. Kilka minut później Daniel Tomanek popisał się drop goalem, dając swojemu zespołowi już ośmiopunktowe prowadzenie. Radości dopełnił Sam Phiri, który po raz drugi tego dnia znalazł drogę na pole punktowe Posnanii. Ostatni cios zadał natomiast Andrii Matsiuk. Młody filar wykończył efektowną akcję zespołu tuż przy chorągiewce.

– Drużyna zrealizowała wszystkie założenia taktyczne. Zmęczyliśmy rywala, dominowaliśmy w młynach i byliśmy twardzi w obronie. Wykorzystaliśmy wszystkie nasze atuty, a dobrą pracę wykonali też zmiennicy. Szczerze mówiąc nie wyobrażałem sobie innego scenariusza niż wywiezienie pięciu punktów z Poznania, ale to był ważny i trudny test dla zespołu, który zaliczył z bardzo dobrym wynikiem. To pozwala z optymizmem przygotowywać się do kolejnego starcia z Edach Budowlanymi Lublin w Krakowie – zakończył Łukasz Kościelniak.

comments powered by Disqus