Trener Cracovii odpierał zarzuty po wymarzonym debiucie. „Potrzebujemy takiego poświęcenia”

fot. Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Formalnie Dawid Kroczek, a na papierze Tomasz Jasik – tak w praktyce wygląda duet trenerów, który po zwolnieniu Jacka Zielińskiego ma uratować dla Cracovii ekstraklasę. – Nie liczą się nazwiska, musimy zrobić wszystko, aby drużyna się utrzymała – mówił drugi z nich po zwycięstwie z Jagiellonią (3:1).

Szkoleniowcy Cracovii nie mogli sobie wymarzyć lepszego debiutu niż zwycięstwo z liderem. Tym bardziej, że mecz wcale nie układał się od początku po ich myśli. Wynik gonili od 10. minuty, ale zadanie ułatwiła im czerwona kartka w 17. minucie dla obrońcy gospodarzy Adriana Diegueza.

Trener Cracovii: To miejsce w tabeli to nasza wina

Formalnie w protokole meczowym trenerem Cracovii był w tym meczu Jasik, ale z dziennikarzami przed spotkaniem spotkał się Kroczek. Po zwycięstwie na konferencji pojawił się pierwszy z nich, ale ciesząc się ze zwycięstwa, musiał odpierać też zarzuty dziennikarzy. Obaj trenerzy aplikowali też na kurs licencji UEFA Pro, najwyższych trenerskich uprawnień w piłce i wymaganych, aby samodzielnie prowadzić drużynę w ekstraklasie. Aby teraz mogli prowadzić Pasy do końca sezonu, klub musiał dostać zgodę PZPN. Jasik był wcześniej w sztabie Jacka Zielińskiego.

– Dla nas, ludzi pracujących w Cracovii, najważniejsze jest, utrzymać drużynę w ekstraklasie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że zawaliliśmy, jako sztab, to miejsce w tabeli to nasza wina i teraz musimy zrobić wszystko, aby Cracovia się utrzymała – mówił o tej sytuacji na zarzuty dziennikarza z sali.

Piłkarze Cracovii leżeli na boisku? „Tak się gra”

Czy Cracovia, mając korzystny wynik, celowo opóźniała grę? – Mieliśmy cel wygrać mecz i ten cel zrealizowaliśmy. To są normalne zachowania, takie rzeczy się zdarzają – odpierał Jasik. Tłumaczył też, że zadaniem trenerów jest odpowiednie zarządzanie meczem.

Życzył też Jagiellonii zdobycia tytułu mistrza Polski. –  Doszukiwać się przyczyny porażki Jagiellonii w tym, że zawodnicy Cracovii kładli się na boisko i długo wstawali, to nie fair – uciął.

Rakoczy strzelił z gorączką

Tomasz Jasik podkreślał, że był to trudny mecz z jego zdaniem najlepszą obecnie drużyną w ekstraklasie. – Pełen poświęcenia z naszej strony. Poszliśmy za ciosem, z wiarą, a w tygodniu mieliśmy swoje problemy, niektórzy zawodnicy byli chorzy – zaznaczał drugi trener Cracovii. Przyznał, że Benjamin Kallman dołączył do drużyny dopiero w czwartek, Michał Rakoczy grał zaś z gorączką, a i tak zdołał strzelić bramkę po asyście Fina.

– Potem już nie mogli, musieli zejść z boiska – przyznawał trener Pasów.

– Takiego poświęcenia potrzebujemy, bo wiadomo, w jakim momencie jest Cracovia. Nie możemy dopuścić do czarnego scenariusza. To zwycięstwo na pewno przybliży nas do utrzymania ekstraklasy w Krakowie – podkreślał.

Jak Cracovia zmieniła swoją grę? Kluczowy był karny dla Jagielloni

Jasik przyznał, że wiele drużyn przegrywało w Białymstoku, a Cracovia przygotowała się dobrze pod grę rywala. Nowi trenerzy nie zmienili ustawienia 3-5-2, w jakim Pasy grały już za Zielińskiego, ale postanowili cofnąć napastnika, aby bezpośrednio odcinać podania do Tarasa Romanczuka.

– Zmieniliśmy trochę pierwszą linię pressingu, aby nie dawać rywalom grać przez Romanczuka, praktycznie odpuściliśmy wychodzenie do dwóch bocznych obrońców, żeby nie zmieniali nam strony, to przyniosło efekt. Kallman pomógł nam też wyjść do szybkiego ataku – opisywał Jasik, dodając, że jego drużyna dobrze broniła w polu karnym i wybijała wiele dośrodkowań.

Czerwona kartka dla gospodarzy mocno ułatwiła Cracovii grę. Potem kontrowersje wzbudził jeszcze rzut karny, w którym David Olafsson faulował Nene, ale piłkarz Jagiellonii dużo dołożył od siebie. Sebastian Madejski wyczuł intencje Afimico Pululu przy stanie 2:1 dla Cracovii.

– Myślę, że to był kluczowy moment meczu, bo Jagiellonia poczułaby „mental”, schodząc do szatni przy remisie – skwitował Jasik.