II i III liga: Hutnik stracił kolejne punkty, świetna seria bramkarza i czerwona kartka Peszki, Garbarni prawie się udało

Sławomir Peszko zostanie zdyskalifkowany za czerwoną kartkę fot. Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

W miniony weekend w niższych ligach znów wygrała tylko Wieczysta – do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić – za której plecami, ze sporą stratą, pojawił się nowy rywal. Hutnik i Garbarnia zdobyły po punkcie.

Hutnik Kraków. Bez Budzińskiego i przełamania

21 marca, dwa dni przed domowym spotkaniem ze Stalą Stalowa Wola, przy okazji prezentowania koncepcji nowego stadionu Hutnika, w klubowych korytarzach spotkaliśmy Marcina Budzińskiego. Ten ważny dla drużyny z Nowej Huty zawodnik w tym roku nie rozegrał jeszcze ani minuty, a za jego drużyną już pięć wiosennych meczów. Budziński zakończył właśnie karę dyskwalifikacji, nałożoną przez Komisję Dyscyplinarną PZPN, za powiedzenie kilku ostrzejszych słów sędziemu grudniowego spotkania z Zagłębiem II Lubin. Działacze Hutnika poprosili komisję o skrócenie kary, ale ich prośba została odrzucona. „Budzik” znów musiał więc oglądać zmagania kolegów z wysokości trybun. W poprzednich spotkaniu u siebie był wykorzystywany na innym polu: rozdawał kibickom kwiaty z okazji Dnia Kobiet, a nawet nadzorował grillowanie kiełbasek.

To niewątpliwie człowiek wielu talentów (gra na instrumentach, tworzy filmy), ale najbardziej przydałby się na boisku. Nieocenione jest jego doświadczenie, zmysł do gry kombinacyjnej, gole i asysty. W sobotę Hutnik wrócił do realizacji scenariusza, w którym pierwszy traci gola, potem go odrabia, ale czegoś brakuje, by strzelić kolejnego (kolejne) i wygrać. Od ostatniego zwycięstwa drużyny prowadzonej przez trenera Bartłomieja Boblę w tym tygodniu miną już cztery miesiące. Sobotnią rywalizację dużo lepiej rozpoczęła Stal i w 25. minucie Jakub Górski pokonał Doriana Frątczaka z precyzyjnym strzałem z linii pola karnego.

Wynik 0:1 był dla gospodarzy impulsem i w końcu się przebudzili. Bojowo nastawieni wyszli też na drugą połowę i po kilkudziesięciu sekundach w zamieszaniu pod bramką najlepiej odnalazł się Deniss Rakels. I to było na tyle, jeśli chodzi o emocje i gole w tym spotkaniu. – Po przerwie mecz był bardzo brzydki, taka rąbanka drugoligowa. Nie podobało mi się to. Mam trochę żal do sędziego, bo dla Stali wszystko było gwizdane, a dla nas nie. Tracimy kolejne punkty, nie przegrywamy, ale to nie jest dla nas powód do zadowolenia – mówił trener gospodarzy.

Na własnym terenie Hutnik nie potrafił narzucić swoich warunków i wygrać. W górnej połowie tabeli II ligi wciąż panuje duży ścisk, ale kolejny remis spowodował, że krakowianie wypadli ze strefy barażowej. W Wielką Sobotę, 30 marca, jego drużyna zagra na wyjeździe z walczącym o utrzymanie Stomilem Olsztyn.

Hutnik Kraków – Stal Stalowa Wola 1:1 (0:1)

Bramki: Rakels (46.) – Górski (25.).

Tabela II ligi. Źródło: 90minut.pl
Tabela II ligi. Źródło: 90minut.pl

Wieczysta Kraków lepsza w meczu na szczycie

Wielka radość zapanowała na murawie stadionie przy ulicy Chałupnika po ostatnim gwizdku ekstraklasowego arbitra Marcina Kochanka z Opola, wyznaczonego do prowadzenia hitu grupy IV III ligi pomiędzy Wieczystą Kraków a Avią Świdnik. Krakowianie wygrali 2:0 i mają nad rywalami już 12 punktów przewagi. Słaba wiosna w wykonaniu drużyny Łukasza Mierzejewskiego odbiła się na zajmowanej pozycji i Avia nie jest już wiceliderem. Po 22. kolejce za plecami krakowian pojawiła się Siarka Tarnobrzeg, która też ma sporą stratę do lidera – 10 punktów. Wieczysta otworzyła już sobie drzwi do II ligi i stoi w progu.

Pod koniec sobotniego spotkania trener gospodarzy Sławomir Peszko obejrzał czerwoną kartkę za kwestionowanie decyzji sędziego, ale nie był z tego powodu szczególnie smutny. Najważniejsze dla niego, że jego podopieczni znów wygrali. W pierwszej połowie na listę strzelców wpisał się napastnik Michał Fidziukiewicz, który zdobył bramkę w trzecim spotkaniu z rzędu. Dopadł do bezpańskiej piłki i z bliska trafił głową. W doliczonym czasie wynik ustalił rezerwowy Paweł Łysiak. Przyjął zbyt krótko wybitą futbolówkę i uderzył po koźle z 15 metrów. Avia stworzyła sobie sytuacje, ale ponownie świetnie spisywał się młodzieżowiec Patryk Letkiewicz, niepokonany w III lidze od 498 minut! – Wieczysta poprawiła się w grze defensywnej i było nam ciężko sforsować linię obrony. Trzeba przyznać, że na dużo nam nie pozwolili – powiedział Mierzejewski.

– Był to mecz z gatunku granie pod ciśnieniem i cieszę się, że moja drużyna to wytrzymała. Duża przewaga na początku, przyduszenie przeciwnika pod pole karne zaowocowało bramką, ale trochę późną. Pierwsza połowa była pod naszą kontrolą, w drugiej trochę nerwowości z naszej strony. Ograniczałem błędy w linii obrony, bo to już był piąty mecz bez straconego gola. Piłkarze sami decydują, kiedy zostać, a kiedy włączyć się do akcji, iść na stały fragment. Pozytywem jest to, że chcą wygrywać, to także zachować czyste konto – mówił Peszko.

Jego podopieczni mają bardzo dobrą sytuację w tabeli. Peszko użył terminologii ze sportów walki. – Przed naszym meczem Avia była lekko liczona, a teraz trzeba było zrobić może nie nokaut, bo jest jeszcze 12 kolejek i wszyscy zdajemy sobie sprawę, że na wyjazdach nikt się przed nami nie położy i nie odda punktów. 12 punktów przewagi daje jednak trochę komfortu. Mamy dziewięć wygranych z rzędu i musiałby nadejść kataklizm, żebyśmy nagle przestali grać w piłkę – przyznał.

W Wielką Sobotę Wieczysta zagra na wyjeździe z KS Wiązownica.

Wieczysta Kraków – Avia Świdnik 2:0 (1:0)

Bramki: Fidziukiewicz (18.), Łysiak (90.).

Tabela III ligi. Źródło: 90minut.pl
Tabela III ligi. Źródło: 90minut.pl

Garbarnia Kraków straciła wygraną w ostatnim momencie

Drugi z krakowskich trzecioligowców, Garbarnia, także mierzyła się z zespołem ze Świdnika. Na stadionie Świdniczanki objęła prowadzenie po wykorzystanym w 36. minucie rzucie karnym Mateusza Dudy. Wcześniej w „szesnastce” padli Mateusz Pielach i Mateusz Sowiński, a sędzia uznał, że pierwszy nieprzepisowo zaatakował zawodnika Brązowych. Zanosiło się na pierwszą w tym roku wygraną krakowian i kolejne niezadowolenie w zespole gospodarzy, którym na wiosnę także nie szło. W końcówce piłkarze beniaminka rzucili wszystko na jedną szalę i tym razem Pielach wywalczył karnego, którego w czwartej doliczonej minucie zmarnował Michał Zuber. Świdniczanka zyskała punkt i strzeliła gola po 503 minutach posuchy.

W Wielką Sobotę Garbarnia podejmie Siarkę.

Świdniczanka Świdnik – Garbarnia Kraków 1:1 (0:1)

Bramki: Zuber (90., karny) – Duda (36., karny).

 

 

 


News will be here