O wielbłądach, koncentracji i braku szczęścia. Tłumaczenia po porażce z Piastem

Adrian Gula nie ma ostatnio powodów do zadowolenia fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Piast był dużo słabszym przeciwnikiem od Lecha i Pogoni, ale również zgarnął trzy punkty w starciu z Białą Gwiazdą. Do przełamania zespołu Waldemara Fornalika wybitnie przyczynił się bramkarz Wisły Paweł Kieszek.

Miesiąc temu pisaliśmy, że golkiper bardzo dobrze wprowadził się do zespołu Adriana Guli. Doświadczony bramkarz wrócił do Polski po 17 latach udanej zagranicznej kariery i pomagał zespołowi swoimi interwencjami. Tak było choćby w Mielcu, gdzie krakowianie przegrali, ale bez interwencji Kieszka wynik mógł być dla nich dużo gorszy.

W ostatnich tygodniach Wisła systematycznie oddala się od czołówki, do której należała jeszcze przed spotkaniem w Poznaniu (Lech był pierwszy, Wisła czwarta). Krakowianie nie wygrali w lidze od czterech spotkań, a trzy ostatnie zakończyli bez punktów. Loty obniżył również Kieszek. W Poznaniu nie popisał się przy golu na 1:0, a jego zachowanie z piątkowego meczu w Gliwicach pewnie długo będzie hitem w programach z cyklu „futbolowe jaja”. Po dośrodkowaniu skrzydłowego Piasta 37-letni zawodnik Wisły mógł złapać piłkę, mógł ją wybić tam, gdzie pieprz rośnie. Skończyło się kiksem i napastnik gospodarzy skorzystał z asysty, którą podarował mu Kieszek.

Kieszek usiądzie na ławce?

Winowajca skomentował sytuację przed kamerami stacji Canal+ Sport, która transmitowała spotkanie.

– To był tak zwany „wielbłąd". Piłka przyśpieszyła, nie obniżyłem pozycji. Szkoda, bo chłopaki fajnie pracowali, na pewno nie zasłużyliśmy tutaj na przegraną. Biorę to na klatę, niestety to jest kolejna sytuacja, gdzie popełnia się błąd. Szkoda, bo punkty uciekają – powiedział Kieszek.

Trener Adrian Gula nie wykluczył zmiany w bramce, czyli powrotu między słupki młodego Mikołaja Biegańskiego. W Wiśle będą mieli trochę czasu na podjęcie decyzji, ponieważ kolejne spotkanie rozegrają dopiero za dwa tygodnie.

– Teraz mamy przerwę na reprezentację. Przed nami więcej czasu, żeby się mocniej nad tym tematem zastanowić. Po jednym zdarzeniu w meczu z Lechem nie byłoby dobrze dokonywać zmiany. Zobaczymy, jak Paweł i drużyna zareagują na sytuację, która miała miejsce w Gliwicach – odpowiedział Gula.

Gula: Straciliśmy koncentrację

Przeciwko Piastowi, który przed meczem miał mniej punktów od Wisły, krakowianie zagrali nieco lepiej w ofensywie. Wciąż było jednak widać, jakim problemem jest dla nich kreowanie sytuacji pod bramką przeciwnika. Najlepszą mieli po błędzie Tomasa Huka, jednak Michal Skvarka nie pokonał w sytuacji sam na sam Frantiska Placha.

– W drugiej połowie graliśmy szybciej, aż przyszła sytuacja z rzutem karnym. Sędzia najpierw wskazał na rzut karny, później zmienił zdanie, a my straciliśmy koncentrację. Arbiter miał VAR, nie podejmuję decyzji za niego. Z boiska sytuacja wyglądała 50 na 50 – mówił słowacki szkoleniowiec.

Dodał, że po stracie gola drużyna odpowiednio zareagowała i ruszyła do przodu. Żałował szans rezerwowego w piątek Felicio Browna Forbesa. – Nie mieliśmy szczęścia – powiedział Gula.

comments powered by Disqus